Jak długo można kłamać?

Jak długo można kłamać?

Dodano: 
Vera Jourova
Vera Jourova Źródło: PAP/EPA / OLIVIER HOSLET
Piotr Ciompa Uchwalona przez Parlament Europejski dyrektywa zwalczająca korupcję koncentruje się na stawianiu wymagań „skorumpowanym” państwom członkowskim Unii Europejskiej, pomijając struktury unijne. Tymczasem od wielu z tych państw Bruksela mogłaby się uczyć, a nie występować wobec nich z pozycji mentora. Chora Unia, bezradna wobec nowotworu, który ją toczy, chce uzdrawiać innych

Parlament Europejski uchwalił 26 marca br. dyrektywę w sprawie zwalczania korupcji. Zapowiadane to już było po wybuchu afery Katargate przez ówczesną wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej Vérę Jourovą jako jedno z czterech głównych zadań europarlamentu tej kadencji dotyczących obrony praworządności. Uchwalona dyrektywa poza Włochami, z uwagi na to, że można ją odnieść do sporu o tamtejszy wymiar sprawiedliwości, przeszła praktycznie niezauważona. W Polsce żadne z mediów głównego nurtu nie informowało o tym akcie. Dlaczego?

Ambicje były ogromne. Unia Europejska po serii aferek i afer miała odzyskać autorytet moralny. Kilka tygodni przed wyborami do europarlamentu w roku 2024 w ramach kampanii wyborczej doszło do uroczystego spotkania w świetle jupiterów szefów wszystkich najważniejszych urzędów unijnych z Ursulą von der Leyen na czele, na którym zapowiedziano bezkompromisową walkę z korupcją. Wybory minęły, więc można było powrócić do „kompromisów”. Na przykład projektowany zakaz zajmowania się przez byłych europosłów działalnością lobbingową skrócono z dwóch lat do sześciu miesięcy po wygaśnięciu mandatu.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także