Dowódca amerykańskich sił lądowych Christopher LaNeve potwierdził, że Pentagon anulował wysłanie do Polski pancernej brygadowej grupy bojowej.
Chodzi o około 4 tys. żołnierzy oraz sprzęt wojskowy, które miały trafić na wschodnią flankę NATO w ramach dziewięciomiesięcznej rotacji.
"Decyzja bezprawna", "Trump chce się odegrać"
Sprawa jest szeroko komentowana w USA. – Decyzja o odwołaniu wysłania rotacyjnej brygady pancernej do Polski jest bezprawna, zamierzamy ją powstrzymać – przekazał demokratyczny kongresmen Eugene Vindman. Jego zdaniem decyzja była "emocjonalna, polityczna decyzja, źle przemyślana, samobój".
Vindman podkreśla, że to Kongres ustanowił minimalny próg liczebności wojsk w Europie. Wyegzekwujemy go – zapowiada. Polityk nawiązał do ustawy, która zabrania redukcji amerykańskich sił zbrojnych w Europie poniżej poziomu 76 tys. na więcej niż 45 dni, dopóki szef Pentagonu i szef Dowództwa Europejskiego nie przedstawią Kongresowi oddzielnych raportów uzasadniających podjęcie takiej decyzji. Kongresmen stwierdził, że w tej sprawie ponadpartyjna zgoda.
Mniej pewny jest Adam Smith, wiceprzewodniczący komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów od Demokratów.
– Tak, to jest absolutnie pogwałcenie prawa, ale nie jestem pewien, jak możemy wyegzekwować te przepisy. Nie sądzę, by w prawie wspomniano o konkretnym środku, by to zrobić. Więc będziemy po prostu musieli dalej na nich naciskać – powiedział polityk w rozmowie z PAP. – Głęboko podejrzewam, że za tym stoi Donald Trump, próbujący odegrać się na Europie za jakiś z setki małostkowych powodów. I to nie jest strategia. I z pewnością to nie leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych, by się w ten sposób odgrywać – dodał polityk.
Czytaj też:
Zdumiewające doniesienia ws. decyzji USA. "Wiadomość leżała u generała"Czytaj też:
USA anulowały wysłanie wojsk do Polski. Polski MSZ: Prosimy Amerykanów...
