Referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa odbędzie się już w najbliższą niedzielę 24 maja. Aby głosowanie w referendum było ważne, do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób uczestniczących w drugiej turze wyborów samorządowych w 2024 roku.
Portal Interia zauważa, że choć Miszalski "staje przed jednym z najważniejszych sprawdzianów w swojej karierze, w referendalnej batalii brakuje mu wsparcia partyjnych elit. Centrala Koalicji Obywatelskiej wyraźnie dystansuje się od głosowania, uznając je za 'prywatną sprawę' Krakowian i samego prezydenta miasta". Jak wskazano, to jasny sygnał do prezydenta Krakowa – w walce o stanowisko został sam.
"Centrala Koalicji Obywatelskiej na sytuację w Krakowie patrzy z rosnącym dystansem i irytacją wynikającą z błędów komunikacyjnych prezydenta" – czytamy. Stawka jest wysoka, bowiem Miszalski jest szefem małopolskich struktur Koalicji Obywatelskiej. Zwycięstwo w wyborach samorządowych było postrzegane jako kwestia prestiżowa. W KO są obawy, że jego przegrana w tak dużym i ważnym mieście jak Kraków, może pociągnąć za sobą referenda w kolejnych miastach kraju – tam gdzie rządzą prezydencki z partii Donalda Tuska.
Konstytucyjny minister blisko współpracujący z Donaldem Tuskiem mówi Interii: –Co mam powiedzieć? Chciałeś rower, to pedałuj.
– Nieco się obawiamy tego, co może się wydarzyć. Może nie samego odwołania, ale tego, że pójdzie za tym fala na południu kraju. Głównie za sprawą Konfederacji. Już słyszy się o Rzeszowie, Tarnowie czy Wrocławiu – dodaje. – A co do samego Olka? Lepiej, żeby się utrzymał, bo oczywiście popełnił sporo błędów, ale to dopiero półmetek. W razie czego i tak nie złożymy broni, bo to ważne miasto, więc będziemy walczyć, nawet z innym nazwiskiem – kontynuuje.
Referendum w Krakowie. Sondaż w sprawie odwołania Miszalskiego
SW Research przeprowadziło sondaż dla "Wprost", w którym zapytano Polaków o to, czy Aleksander Miszalski powinien zostać odwołany ze stanowiska prezydenta Krakowa.
Wyniki badania pokazują krajową perspektywę patrzenia na lokalne referendum.
37,8 proc. ankietowanych odpowiedziało twierdząco, 18 proc. jest przeciwko. Aż 44,2 proc. nie ma zdania w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego.
Czytaj też:
Żona Wajdy: Olejcie referendum w Krakowie
