Mimo dostarczania przez Zachód kolejnego, coraz lepiej uzbrojonego i wyposażonego sprzętu wojskowego – zaczęło się od nowoczesnych czołgów, a skończyło na pociskach ATACMS – poza wydawaniem groźnych pomruków Rosja nie robi nic więcej. Konflikt jest nadal ograniczony do terytorium Rosji i Ukrainy, a bezpośrednie walki toczą się głównie w Donbasie.
Jest faktem, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy Ukraina przeprowadziła co najmniej kilka udanych operacji dronowych i rakietowych wymierzonych bezpośrednio w Rosję. Najpierw były to uderzenia w rosyjskie porty bałtyckie, potem rosyjskie rafinerie położone z dala od teatru wojennego, wreszcie próby zaatakowania samej Moskwy. Sądząc z doniesień medialnych, nawet jeśli mają one często charakter propagandowy – Ukraińcy mówią, że osiągnęli wszystkie cele, Rosjanie twierdzą, że wszystkie wrogie obiekty zostały zestrzelone – to nie ulega wątpliwości, że przynajmniej część wysłanych przez Kijów dronów poczyniła poważne szkody. Te poczynania Kijowa wywołały w Polsce entuzjazm i powszechną radość. Czy jest się z czego cieszyć?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

