Poniedziałek 8 czerwca 2026 r., godz. 9.27. Warszawskie Lotnisko Chopina przeżywa oblężenie, którego nie widziano tu od czasów powrotów medalistów olimpijskich. Tłum kibiców, las mikrofonów, błyski fleszy i policja zmuszona do czasowego wstrzymania ruchu na jednym z pasów dolnej strefy przylotów. I nagle z głośników zaczyna płynąć... głos Zbigniewa Wodeckiego śpiewającego piosenkę, która przez lata mocno go zmęczyła, ale którą śpiewał niemal na każdym koncercie, bo komfort publiczności był dla tego wielkiego artysty zawsze ważniejszy niż jego własny.
Wchodząca na to wszystko 24-letnia dziewczyna z Dąbrowy Górniczej, zamiast wyreżyserowanego przez speców od PR uśmiechu, reaguje z rozbrajającą spontanicznością: „Kto puścił tę piosenkę?”. W tym obrazku kryje się fenomen Mai Chwalińskiej.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
