Panie ministerki (ministry, a może ministrantki – niepotrzebne skreślić) z Alei Szucha w Warszawie, wywracając do góry nogami polską szkołę, mają w zwyczaju podkreślać znaczenie edukacji zdrowotnej, niekoniecznie tożsamej – jak się powszechnie uważa – z seksualną.
Otóż ta ostatnia jest oczywiście najważniejsza i pozadyskusyjna, ale szkoła XXI w. pod kierownictwem Nowackiej Barbary dbać musi o higienę swoich wychowanków. Psychiczną i fizyczną. To dlatego uczniów nie należy przemęczać wyczerpującymi i całkiem zbytecznymi lekturami, a do przeczytania jednej pozycji obowiązkowej w ciągu roku szkolnego naprawdę wystarczy elementarna znajomość języka polskiego, w dorosłym życiu w Europie (a może i świecie) bez granic średnio potrzebna.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
