Alibaba i BYD na liście wrogów Pentagonu. Waszyngton nie odpuszcza Pekinowi
  • Maria KądzielskaAutor:Maria Kądzielska

Alibaba i BYD na liście wrogów Pentagonu. Waszyngton nie odpuszcza Pekinowi

Dodano: 
Pentagon na zdjęciu satelitarnym
Pentagon na zdjęciu satelitarnym Źródło: Wikimedia Commons / US Geological Survey
TERAZ AZJA Pentagon wpisał Alibabę, Baidu i BYD na listę „chińskich firm wojskowych”. Decyzja zapadła zaledwie kilka tygodni po tym, jak Donald Trump i Xi Jinping ogłosili w Pekinie rozejm handlowy. To dowód, że rywalizacja mocarstw toczy się dalej, niezależnie od dyplomatycznych deklaracji.

W poniedziałek 8 czerwca 2026 roku amerykański Departament Obrony opublikował zaktualizowaną wersję tak zwanej listy 1260H, czyli rejestru chińskich przedsiębiorstw, które Pentagon uznaje za powiązane z wojskiem lub bazą przemysłowo-obronną Chin. Liczba wpisanych firm wzrosła ze 134 do 188. To największa aktualizacja w historii programu, prowadzonego od 2021 roku na mocy ustawy o budżecie obronnym.

Nowością nie jest sama liczba, lecz kierunek. Wcześniejsze edycje skupiały się na podmiotach o oczywistym profilu wojskowym: koncernach lotniczych, operatorach telekomunikacyjnych, producentach dronów i firmach od inwigilacji. Tym razem Waszyngton wszedł głęboko w komercyjną gospodarkę Chin. Na liście znalazły się największe marki cywilne: gigant handlu internetowego Alibaba, wyszukiwarkowo-technologiczny potentat Baidu oraz BYD, czyli producent samochodów elektrycznych o najwyższej sprzedaży na świecie.

Od reputacji do realnych zakazów

Wpis na listę 1260H nie jest sankcją w ścisłym znaczeniu i nie zamraża aktywów. Posiada jednak coraz bardziej wymierne skutki prawne. Od 30 czerwca 2026 roku Departament Obrony nie będzie mógł zawierać ani odnawiać umów bezpośrednio z żadną firmą z rejestru. Rok później, od 30 czerwca 2027 roku, zakaz obejmie cały łańcuch dostaw. Pentagon nie kupi towarów ani usług firm z listy nawet wtedy, gdy będą sprzedawane przez pośredników.

Konsekwencje sięgają dalej niż same kontrakty zbrojeniowe. Amerykańskie firmy technologiczne i handlowe mogą zostać zmuszone do zerwania współpracy z wpisanym podmiotem, jeśli chcą zachować własne kontrakty federalne. Do tego dochodzą ograniczenia inwestycyjne, wykluczenie z łańcuchów dostaw i utrudniony dostęp do licencji na amerykańską technologię. Lista obejmuje obecnie firmy z co najmniej dwunastu sektorów, w tym sztuczną inteligencję, półprzewodniki, robotykę, pojazdy elektryczne, baterie, panele słoneczne i outsourcing farmaceutyczny.

Pentagon uzasadnił wpisy doktryną fuzji cywilno-wojskowej. Według resortu wymienione firmy są powiązane z chińskim Ministerstwem Przemysłu i Technologii Informacyjnych lub państwowym nadzorem nad majątkiem, albo działają w specjalnych strefach fuzji cywilno-wojskowej, przez co zasilają bazę przemysłowo-obronną kraju. Wśród nowych podmiotów znalazły się też producent humanoidalnych robotów Unitree, firma badań farmaceutycznych WuXi AppTec, producenci baterii CALB i EVE Energy, wytwórcy paneli BOE oraz spółki solarne JA Solar i Trina Solar.

Firmy zapowiadają walkę

Wpisane przedsiębiorstwa odrzuciły zarzuty. W oświadczeniu przesłanym stacji CNBC Alibaba napisała, że nie ma podstaw do umieszczenia jej na liście, że nie jest chińską firmą wojskową ani częścią żadnej strategii fuzji cywilno-wojskowej, oraz że podejmie wszelkie dostępne kroki prawne przeciwko próbom fałszywego przedstawiania spółki. Baidu, który rozwija sztuczną inteligencję i autonomiczne taksówki, nazwał sugestię o związkach z wojskiem całkowicie bezpodstawną.

Pekin zareagował we wtorek. Rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zapowiedział, że Chiny podejmą niezbędne kroki w celu ochrony słusznych praw i interesów krajowych firm, oraz oskarżył Waszyngton o nadużywanie pojęcia bezpieczeństwa narodowego i tworzenie dyskryminujących list wymierzonych w chińskie przedsiębiorstwa. Pomimo tych deklaracji reakcja rynku była natychmiastowa. Amerykańskie kwity depozytowe Baidu spadły o 2,1 procent, akcje Alibaby o 0,8 procent, a BYD o 0,8 procent.

Rozejm na papierze, rozwód w praktyce

Najwięcej mówi kontekst polityczny. Decyzja zapadła niespełna miesiąc po spotkaniu Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie, gdzie obaj przywódcy uzgodnili rozejm handlowy i zapowiedzieli powołanie wspólnej rady do spraw handlu i inwestycji. Co więcej, Pentagon opublikował zbliżoną wersję rozszerzonej listy już w lutym, po czym bez wyjaśnienia ją wycofał. Stało się to, gdy podróż Trumpa do Chin była dopiero w przygotowaniu.

Wymowa tego ciągu zdarzeń jest jednoznaczna. John Moolenaar, republikański przewodniczący komisji Izby Reprezentantów do spraw rywalizacji z Chinami, nazwał czerwcowe wpisy ostrzeżeniem dla amerykańskiego biznesu, wszystkich szczebli administracji i obywateli. Analitycy z waszyngtońskiej Fundacji Obrony Demokracji (FDD) w komentarzu z 9 czerwca ocenili, że ujawnienie listy wysyła sygnał, iż ani chiński program fuzji cywilno-wojskowej, ani amerykańsko-chińska rywalizacja technologiczna nie zostały wstrzymane po szczycie obu przywódców.

Dla części wpisanych firm bezpośrednie skutki będą ograniczone. Producenci aut i baterii, tacy jak BYD czy CALB, nie czerpią istotnych przychodów z amerykańskich zamówień rządowych. Wpis komplikuje im jednak proces weryfikacji łańcuchów dostaw u zachodnich klientów przemysłowych i flotowych, w momencie gdy oba koncerny realizują ekspansję na rynkach międzynarodowych. Dla amerykańskich kontrahentów Pentagonu znacznie poważniejszy jest brak czasu: tysiące firm musi przejrzeć swoje łańcuchy dostaw przed wejściem zakazu w życie.

Co z tego wynika?

Rozszerzenie listy 1260H pokazuje, że rozdział technologiczny między USA a Chinami ma własną dynamikę, odporną na gesty pojednania. Trump i Xi mogą ściskać sobie dłonie i ogłaszać rozejmy handlowe, lecz aparat bezpieczeństwa narodowego w Waszyngtonie działa według własnego harmonogramu i własnej logiki. Wciągnięcie na listę cywilnych gigantów pokroju Alibaby czy Baidu oznacza, że granica między „firmą technologiczną” a „firmą wojskową” w amerykańskiej optyce praktycznie się zatarła.

To także lustrzane odbicie ruchów Pekinu, który od lat wypycha amerykański sprzęt i oprogramowanie ze swoich urzędów w imię cyfrowej suwerenności. Dwie największe gospodarki świata budują dziś równoległe ekosystemy technologiczne, z osobnym sprzętem, osobnym oprogramowaniem i osobnymi listami zaufanych i niezaufanych partnerów. Dyplomatyczne odprężenie okazuje się przy tym cienką warstwą lakieru na strukturze, która pęka wzdłuż coraz wyraźniejszej linii podziału.

Czytaj także