Uwolnić Argentynę od "kasty"
  • Grzegorz GrzymowiczAutor:Grzegorz Grzymowicz

Uwolnić Argentynę od "kasty"

Dodano: 
Prezydent Argentyny Javier Milei
Prezydent Argentyny Javier Milei Źródło: PAP/EPA / CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH
Według Javiera Mileia cała współczesna historia ludzkości wykazała korzyści gospodarki wolnorynkowej i rządów prawa w postaci gwarancji dobrobytu. Państwowy interwencjonizm napędza z kolei błędne koło zaburzających rynek regulacji i prowadzi do utraty wolności. Nie oznacza to jednak, że polityk argentyński – jak wmawiają mu jego oponenci – nawołuje do „prywatyzacji państwa”

W październiku 2025 r. partia La Libertad Avanza zwyciężyła w cząstkowych wyborach do parlamentu. Otworzyło to perspektywę szerszej realizacji programu Javiera Mileia zmierzającego do transformacji systemu socjalistycznego w kapitalistyczny, rozpoczętej w grudniu 2023 r., po wygranych przez niego wyborach prezydenckich. W Argentynie głowa państwa jest jednocześnie szefem rządu, więc Milei częściowo może deregulować gospodarkę dekretami, jednak by przegłosowywać ustawy, jego partia musi się dogadywać z innymi. Po ubiegłorocznych wyborach tworzy największy klub parlamentarny – choć bez większości – a opozycja w Kongresie nie dysponuje już wystarczającą liczbą mandatów, by odrzucać prezydenckie weto.

Przypomnijmy, że pod wieloletnimi rządami socjalistycznymi Argentyna z jednego z najbogatszych krajów świata (w latach 1895–1896 najwyższe PKB per capita) zmieniła się w jeden z najbiedniejszych, pogrążonych w nieustannym kryzysie. Dla zobrazowania: pod koniec rządów prezydenta Raúla Alfonsína (przypadły na lata 1983–1989) skumulowana inflacja z tego okresu wyniosła 664 tys. proc. Nic dziwnego, że brakowało nawet prądu. Z kolei w końcówce prezydentury Alberta Fernándeza w 2023 r. Argentyna miała roczną inflację przekraczającą 200 proc. – najwyższą na świecie. Ponad 50 proc. obywateli żyło w biedzie, 10 proc. w skrajnej nędzy, a 60 proc. dzieci jadło tylko jeden posiłek dziennie.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także