Były ambasador nie ma złudzeń po decyzji Zełenskiego. "Świadomy sygnał eskalacji"

Były ambasador nie ma złudzeń po decyzji Zełenskiego. "Świadomy sygnał eskalacji"

Dodano: 
Bartosz Cichocki i Wołodymyr Zełenski
Bartosz Cichocki i Wołodymyr Zełenski Źródło: PAP
Wołodymyr Zełenski wniósł projekt ustawy o budowie "Panteonu Narodowego". Bartosz Cichocki ocenił, że "to świadomy sygnał eskalacji".

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował w niedzielę, że wniósł do Rady Najwyższe projekt ustawy o budowie Panteonu Narodowego z imionami osób, które walczyły o wolną Ukrainę.

Zełenski chce budowy "Panteonu Narodowego" Ukrainy

– Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować – oświadczył Wołodymyr Zełenski w niedzielę podczas obchodów Dnia Konstytucji Ukrainy.

Prezydent Ukrainy przekazał, że wniósł do parlamentu projekt ustawy o ukraińskim Panteonie Narodowym.

– Nazwiska wszystkich bohaterów, którzy w różnych epokach i stuleciach walczyli o Ukrainę oraz inspirowali Ukrainę, zostaną zebrane i na zawsze zapisane w naszej historii – wielką literą, z najwyższym szacunkiem i należytą troską ze strony naszego państwa, Ukrainy, które szanuje samo siebie, ceni swoich obywateli i chroni to, co do niego należy. Nasze prawo do bycia Ukraińcami. To jest bardzo ważne – dodał.

Cichocki: Świadomy sygnał eskalacji

Bartosz Cichocki, były ambasador RP w Kijowie, ocenił w rozmowie z "Faktem", że "projekt ustawy o panteonie narodowym to świadomy sygnał eskalacji".

– Nie ma w dokumencie konkretnych nazwisk, ale jest zapis o dowódcach m.in. Ukraińskiej Powstańczej Armii. Kijów chce sprowokować nerwową reakcję Polski, by potem przedstawiać nas jako nieracjonalnych ukrainofobów i przerzucić na nas odpowiedzialność np. za niedostateczne wsparcie obrony przed Rosją. Tak czy inaczej, nie wygląda mi ten projekt na gałązkę oliwną w tym zupełnie niepotrzebnym sporze z Polską – dodał.

Zdaniem byłego dyplomaty "trudno teraz znaleźć wyjście z tej sytuacji".

– Nie ma na to magicznej recepty, która zmieni sytuację z dnia na dzień. Przede wszystkim trzeba przestać eskalować, ale niestety patrząc na projekt ustawy o panteonie, wnioskuję, że strona ukraińska jest niestety nadal w trybie eskalującym. Gdy sprawa się rozkręcała, trzeba było działać natychmiast – dodał.

Sikorski mógł rozwiązać spór o "Bohaterów UPA"?

Przypomniał, że szef MSZ Radosław Sikorski spotkał się na Cyprze z Andrijem Sybihą dzień po dekrecie prezydenta Zełenskiego o "Bohaterach UPA".

– Miał okazję załatwić sprawę za zamkniętymi drzwiami. Potem kryzys rozlał się szeroko i Warszawa postawiła Zełenskiego przed publiczną presją, a to bardzo utrudnia osiągnięcie kompromisu. Dzisiaj zresztą widzimy, że dekret w sprawie UPA to nie był przypadek – tłumaczył.

Zdaniem Bartosza Cichockiego "misja Kyryło Budanowa w Warszawie pozorowała dialog". – O relacji opartej na wrażliwości, na solidarności, nie ma już mowy. Trudno będzie to odwrócić – dodał.

Ukraina w UE?

Pytany o ewentualne wejście Ukrainy do UE, były ambasador RP w Kijowie stwierdził, że "w kontekście integracji europejskiej Ukrainy Polska jest ważna, ale jest tak samo ważnym państwem jak pozostali członkowie UE".

– Jednak z tą integracją — w szczególności w wersji, jaką sobie wyobrażał prezydent Zełenski, czyli przyspieszonej — jest kłopot – zauważył.

Przypomniał, że "państwa członkowskie bardzo uważnie i bez taryfy ulgowej przyglądają się realizacji koniecznych reform".

– Zapowiedzi Zełenskiego o członkostwie w 2027 roku wypadły niepoważnie. Więc prezydent Ukrainy i krąg jego najbliższych współpracowników, którzy zgotowali mu ten kryzys wokół UPA, próbują teraz znaleźć winnych i przykryć się hurapatriotyzmem przed trudnymi pytaniami o niepowodzenia w rozmowach pokojowych i eurointegracyjnych – zwrócił uwagę.

Bartosz Cichocki ocenił, że "w ogóle perspektywa rozszerzenia UE wygląda obecnie marnie".

– Projekt europejski sam ma problemy i nie ma to wiele wspólnego z Ukrainą. Mam na myśli brak poczucia bezpieczeństwa społeczeństw europejskich, imigrację, transformację energetyczną. Te problemy skupiają się w tzw. starej Europie – podkreślił.

"Nie powinniśmy absolutnie dać się do niczego sprowokować"

Dodał, że „może ze strony prezydenta Zełenskiego lepiej stworzyć sobie »rozhisteryzowaną« Polskę, która rzekomo coś Ukrainie dyktuje i przedstawiać sytuację w ten sposób, że wszystko jest robione dobrze na Ukrainie, tylko Polska owładnięta demonami przeszłości, niemerytorycznie coś blokuje”.

– Nie powinniśmy absolutnie dać się do niczego sprowokować, tylko nadal obstawać przy merytorycznej ocenie postępów Ukrainy na drodze do Unii Europejskiej – ocenił.

Czytaj też:
Ukraina w UE? Bosak: Polski rząd powinien się jednoznacznie sprzeciwić
Czytaj też:
Zełenski wywołał burzę. Prezydenta Ukrainy krytykują już nawet politycy KO

Źródło: DoRzeczy.pl / fakt.pl
Czytaj także