W niedzielę Wołodymyr Zełenski poinformował, że złożył w parlamencie projekt ustawy wprowadzającej Narodowy Panteon Ukrainy. Mają do niego trafić wszyscy, którzy "na przestrzeni różnych wieków i epok walczyli o Ukrainę". Nowej inicjatywie towarzyszyły ostre deklaracje. Ukraiński prezydent stwierdził, że "nikt, nigdy, nie będzie dyktował, jak mamy żyć, jak mamy mówić, kogo mamy kochać, komu mamy być wdzięczni albo których bohaterów mamy czcić".
Co ciekawe nawet politycy koalicji rządzącej, którzy krytykowali Karola Nawrockiego za odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy, teraz tracą cierpliwość do Zełenskiego.
"Wiele miesięcy temu powiedziałam w PE, że Ukraina wygra wojnę z Rosją. Ale prezydent Zełenski w ramach poszerzenia wiedzy o faktach historycznych powinien wiedzieć, że Churchill, który wygrał II wojnę światową jako jedyny lider ówczesnej Europy, przegrał wybory. I przestrzegam Zełenskiego przed ewentualnymi rządami generałów. Niech cierpliwie czeka na następne wybory. Churchill wygrał" – napisała Gronkiewicz-Waltz.
"Jeśli Zełenski sądzi, że eskalując konflikt z Polską, Ukraina wejdzie do UE, to może bardzo się rozczarować" — napisał poseł KO Robert Kropiwnicki.
Głos zabrała również przewodnicząca klubu Lewicy Anna Maria Żukowska. "Ukraina nie chce wchodzić do UE przez przedsionek Polski, chce wejść od razu przez Bramę Brandenburską. Ponieważ po Sowietach odziedziczyła przekonanie, że Polska to żadna Europa. Europa zaczyna się dopiero w Berlinie Zachodnim. Polska z tej odbudowy będzie miała mniej więcej tyle, co z odbudowy Iraku. Nikt nas tak naprawdę tam nie chce" – napisała.
"Zełenski: Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam jakich bohaterów szanować. – No i pięknie. Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam komu pomagać, a komu nie." – napisał z kolei były premier Leszek Miller.
Zełenskiego też ostro krytykują politycy prawicy. "Słowa prezydenta Zełenskiego to kolejny policzek wymierzony Polsce, będący efektem służalczej polityki rządu Tuska, który zamiast ramię w ramię z Prezydentem Karolem Nawrockim bronić polskiej pamięci, pozwala Kijowowi przekraczać kolejne granice" – ocenia Mateusz Morawiecki. "Ukraina nie będzie nam mówić, że ludobójcy z UPA i Bandera są "bohaterami", których nikt nie ma prawa oceniać" – dodał.
"Co za buta i arogancja. Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować! – powiedział Zełenski, który 'bohatersko' przytulił grube miliardy pomocy ze strony Polski, a teraz otacza się antypolskim kultem Bandery" – napisała Ewa Zajączkowska-Hernik.
Czytaj też:
"Lepszej okazji nie będzie". Polska odpowie na działania UkrainyCzytaj też:
"Tragedia wołyńska" i zaniżone liczby ofiar. Tak Ukraina uczy dzieci o rzezi wołyńskiej
