W czwartek odbyła się konwencja programowa PiS zatytułowana "Ku nowemu rządowi".
PiS chce deportacji Ukraińców, którzy nie pracują legalnie w Polsce
Wiceprezes PiS, europoseł Tobiasz Bocheński, w kontekście bezpieczeństwa wewnętrznego, zapowiedział, że jedną z pierwszych decyzji rządu, w przypadku wygrania wyborów przez PiS, byłaby "deportacja Ukraińców, mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce".
– Będą mieli okazję walczyć o swoją ojczyznę, żeby horror tej wojny się szybko zakończył i Polska w tym zdecydowanie, kategorycznie i bezkompromisowo pomoże – powiedział.
Horala krytykuje pomysł PiS. "Antypolski"
Marcin Horała, do niedawna poseł PiS, który odszedł do klubu parlamentarnego Rozwój Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego przyznał, że nie oglądał konwencji PiS.
– Nie chcę źle zabrzmieć, ale ja ją naprawdę przeoczyłem – powiedział w Radiu ZET.
Polityk Rozwoju Plus dodał, że jedno, co mu się przebiło, "to ten postulat, żeby deportować bezrobotnych Ukraińców będących nielegalnymi migrantami w wieku poborowym, który wprowadza mnie w absolutne zdumienie".
– A nielegalnych migrantów z Bangladeszu to nie mamy deportować, tylko Ukraińców? Czy chodzi o tych, którzy są tu legalnie? – zapytał.
Dopytywał, czemu akurat Ukraińcy. – Ja uważam, że tak, jeżeli ktoś w Polsce jest nielegalnym migrantem, to powinien być deportowany, bez względu na to, czy jest Ukraińcem, czy nie wiem, pochodzi z Konga, z Ghany, z Bangladeszu itd. – mówił.
Marcin Horała ocenił, że "chodzi o to, żeby się w tym zakorzenić, w tej antyukraińskiej emocji".
– Natomiast to jest jakiś straszny paradoks (…) jest to wielkie marzenie Wołodymyra Zełenskiego, to jest bardzo proukraiński ruch i bardzo antypolski, bo ktoś, kto tutaj chwilowo nie pracuje, za chwilę może pracować i budować nasze PKB i – co więcej – jest z kraju kulturowo bliskiego – stwierdził.
Czytaj też:
PiS proponuje deportację części Ukraińców. Kaczyński wyjaśnia Czytaj też:
Ukrainiec wydalony z Polski. Prowadził samochód pod wpływem narkotyków
