Miażdżące relacje o pracy Kacprzyka na SOR-ach. Lekarze mówią o "ułańskiej fantazji"

Miażdżące relacje o pracy Kacprzyka na SOR-ach. Lekarze mówią o "ułańskiej fantazji"

Dodano: 
Dawid Kacprzyk
Dawid Kacprzyk Źródło: YouTube
28-letni Dawid Kacprzyk, lekarz pracujący na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych w Warszawie, znalazł się w centrum poważnych kontrowersji.

Jak ujawnił portal Zero.pl, mimo bardzo krótkiego stażu zawodowego miał samodzielnie zajmować się najcięższymi przypadkami na tzw. czerwonych strefach SOR-ów. Chodzi o Warszawski Szpital Południowy oraz Mazowiecki Szpital Bródnowski – miejsca, do których trafiają pacjenci w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

Najcięższe przypadki

Jak podaje Zero.pl, Dawid Kacprzyk uzyskał prawo wykonywania zawodu lekarza 6 listopada 2024 roku. Już w 2025 roku pracował na czerwonej strefie dwóch publicznych szpitali. Informację o pracy w tych miejscach sam zamieścił w swoim profilu na portalu ZnanyLekarz.pl. Jak przekazała administracja serwisu portalowi Zero.pl, dane zostały wpisane osobiście przez lekarza.

Czerwona strefa to obszar szpitalnego oddziału ratunkowego przeznaczony dla pacjentów w najcięższym stanie. Jak wyjaśniał w rozmowie z Zero.pl dr n. med. Piotr Kowalewski, chirurg z Wojskowego Instytutu Medycznego i członek Europejskiego Towarzystwa Chirurgii Urazowej i Ratunkowej, trafiają tam osoby po ciężkich wypadkach komunikacyjnych, z ranami postrzałowymi, po ugodzeniach nożem, z sepsą, we wstrząsie septycznym oraz po zatrzymaniu akcji serca. – Nigdy nie spotkałem się z tym, aby niedoświadczony lekarz samodzielnie wykonywał najpoważniejsze czynności w czerwonej strefie – powiedział Zero.pl dr Kowalewski.

Jak dodał, dojście do pełnej samodzielności w takich warunkach zajmuje lata. – Mnie dojście do pewności w podejmowaniu decyzji w sytuacjach nagłych zajęło około 15 lat – podkreślił.

"Uczył się zawodu na ludziach"

Portal Zero.pl dotarł do czterech obecnych i byłych pracowników Warszawskiego Szpitala Południowego oraz Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego. Jak opisano, wszyscy potwierdzili relację byłego ordynatora chirurgii Szpitala Południowego Emila Jędrzejewskiego, że Kacprzyk "uczył się zawodu na ludziach".

Według rozmówców portalu lekarz miał podejmować się przypadków, które go przerastały. Błędy – jak twierdzili – musieli później korygować inni medycy. Jeden z rozmówców opisywał działania Kacprzyka jako "ułańską fantazję". W relacjach pojawiły się także informacje o problemach z intubowaniem pacjentów. Według jednego ze świadków dochodziło do sytuacji, w których bardziej doświadczeni lekarze podkradali pacjentów Kacprzykowi, aby przejąć ich leczenie.

732 godziny w 125 dni

Jak z kolei ustaliła "Rzeczpospolita", Kacprzyk na początku lutego 2026 roku trafił do Szpitala Bródnowskiego, gdy placówka zmagała się z poważnym kryzysem kadrowym. Lekarz miał pojawić się tam z plikiem 40 CV na start, co miało pomóc w szybkim uzupełnieniu braków kadrowych.

W Szpitalu Bródnowskim przepracował 732 godziny w ciągu 125 dni. Za godzinę pracy miał otrzymywać 350 zł. Po zsumowaniu godzin przepracowanych w Szpitalu Bródnowskim i Szpitalu Południowym – jak wylicza "Rzeczpospolita" – dawało to średnio około 16–17 godzin pracy dziennie.

Czytaj też:
Kacprzyk budował własne imperium na warszawskich SOR-ach. Miał 40 CV na start
Czytaj też:
Nowe ustalenia ws. Kacprzyka. Zarządzał SOR-em nie posiadając prawa do wykonywania zawodu

Źródło: Zero.pl/ Rzeczpospolita
Czytaj także