Tomasz Cukiernik: Czy zgadza się pan z byłym premierem Leszkiem Millerem, że afera w Szpitalu Południowym dotycząca pokojów VIP dla członków Koalicji Obywatelskiej, a zdaniem Millera nie był to odosobniony przypadek, może pogrążyć rząd Donalda Tuska?
Andrzej Sośnierz: Może. To jest bardzo duży problem dla aktualnie rządzących, chociaż życie pokazuje, że można kłamać i kręcić, a naród wszystko wybacza, bo przyzwyczailiśmy się do tego, że rządzący kłamią. W związku z tym nie wiadomo, czy tak się stanie. Do zła przyzwyczailiśmy się bardzo szeroko. Jeden z posłów Lewicy oburzył się i spytał, po co taki salonik, skoro posłowie mają Szpital MSWiA. Otóż posłowie nie mają Szpitala MSWiA, posłom nie przysługuje takie świadczenie, jak oddzielny szpital, ale wszyscy do tego zepsucia są tak przyzwyczajeni, że poseł w swojej naiwności nie zauważył, że to jest taka sama kategoria jak salonik VIP, tylko w większej skali, czyli szpital VIP.
Rządzący przyjęli taką linię obrony, że próbują dezawuować to, co mówił dr Emil Jędrzejewski – identycznie jak z ośmioraczkami za poprzedniej kadencji Tuska, kiedy nie gonili tych polityków, którzy złamali prawo, tylko te osoby, które informowały o nieprawidłowościach.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
