Komisja Europejska zaproponowała w piątek w ramach reformy systemu handlu emisjami ETS, by państwa Unii Europejskiej przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Wśród zaproponowanych przez Komisję Europejską zmian jest też m.in. zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 roku.
Propozycje Komisji Europejskiej spotkały się z krytyką polityków prawicy, którzy twierdzą, że to pozorne zmiany.
Rewizja ETS. Anna Bryłka ostrzega
Anna Bryłka, europoseł Konfederacji, ostrzegła na platformie X, że "piątkowa reforma systemu ETS wprowadza również nowe obciążania dla zwykłych obywateli".
"Uwaga! Od 2031 roku systemem ETS mają zostać objęte spalarnie odpadów komunalnych (obowiązek rozliczania 100 proc. emisji dla tych zakładów wszedłby od 2034 roku)" – napisała.
Anna Bryłka podkreśliła, że "krótko mówiąc, spalarnie odpadów komunalnych będą musiały kupować uprawnienia do emisji dwutlenku węgla".
"To bardzo mocno uderzy w budżety gmin i drastycznie podniesie rachunki mieszkańców za śmieci, bo koszty zakładów z sektora odpadowego wzrosną" – dodała.
Spalarnie odpadów komunalnych objęte ETS. To koszty dla mieszkańców
Na opublikowanej grafice czytamy, że od 2031 roku spalarnie odpadów komunalnych mają zostać objęte systemem ETS, czyli unijnym systemem opłat za emisję CO2. Oznacza to, że zakłady będą musiały kupować uprawnienia do emisji, co może zwiększyć koszty ich funkcjonowania.
W konsekwencji wyższe koszty mogą zostać przeniesione na samorządy, a następnie na mieszkańców. Grafika wskazuje, że jednym z możliwych skutków będą wyższe opłaty za odbiór odpadów.
Z grafiki wynika, że system ETS może mieć wpływ nie tylko na sektor energetyczny, ale również na gospodarkę odpadami. W przypadku spalarni dodatkowe koszty emisji CO2 mogą oznaczać większe obciążenia dla gmin i gospodarstw domowych.
Czytaj też:
"Co za farsa!". Zajączkowska-Hernik: Eurokraci rolują obywateli Czytaj też:
"Mówiłem, że tak będzie". Bosak: Ich napędem jest fanatyczna pycha
