Główny Urząd Statystyczny podał w czwartek, że liczba ludności Polski na koniec czerwca spadła o 159 tysięcy w ujęciu rok do roku. Obecnie w naszym kraju żyje 37,243 mln osób.
Jak czytamy w komunikacie, tempo ubytku rzeczywistego w pierwszym półroczu tego roku wyniosło minus 0,24 proc., co oznacza, że na każde 10 tysięcy mieszkańców Polski ubyły 24 osoby (wobec 23 osób przed rokiem).
Wstępne dane wskazują, że w pierwszym półroczu 2026 roku zarejestrowano ok. 115,0 tysięcy urodzeń żywych, czyli o około 1 tysiąca mniej niż rok wcześniej.
Wyludniają się również Niemcy. Statystyki mówią wszystko
Z podobnym problemem mierzą się Niemcy. Pod koniec ubiegłego roku za Odrą mieszkało ok. 83,5 mln osób, co stanowi spadek o około 100 tys. Trendu nie jest w stanie odwrócić przyjazd imigrantów.
Jak podał Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden, był to pierwszy spadek liczby ludności od 2020 roku. W latach 2011-2024, z wyjątkiem pandemicznego roku 2020, liczba ludności rosła, a przyczyną było zjawisko imigracji.
Teraz trend się odwrócił. Statystycy wskazują, że przyczyną spadku jest malejąca imigracja netto. W 2025 roku do Niemiec przyjechało 220-260 tys. osób więcej niż wyemigrowało. Oznacza to, że saldo migracji było znacznie niższe (o ok. 40 proc.) niż rok wcześniej, kiedy do Niemiec przybyło o 430 tys. osób więcej niż z nich wyemigrowało.
Z tego powodu, ubiegłoroczna imigracja nie była w stanie zrównoważyć obserwowanego od dawna deficytu urodzeń. "Podobnie jak każdego roku od zjednoczenia Niemiec w 1990 roku, również w ubiegłym roku liczba zgonów była wyższa niż liczba urodzeń. Według statystyk zmarło ponad milion osób, a urodziło się ok. 640-660 tys. dzieci" – informuje Deutsche Welle.
Czytaj też:
Dlaczego potrzebujemy zmiany myślenia o macierzyństwie? Wnioski z międzynarodowej konferencji naukowej Czytaj też:
Twarde dane ZUS. Tylu imigrantów potrzeba, by ratować demografię
