Ukraiński raper i wideobloger Slevin Dadyan (a tak naprawdę Albert Wasiliew) miał być celem zamachu w Warszawie. Akcję miały przygotować rosyjskie służby. Pochodzący z Donbasu płatny zabójca został zatrzymany przez funkcjonariuszy stołecznej policji przy współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) – poinformowała rozgłośnia RMF FM.
Dadyan był oskarżany przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB) o nadzorowanie i zarządzanie logistyką dostarczania do obwodu moskiewskiego dronów, które miały być wykorzystywane do ataków na strategiczne obiekty na terenie stolicy Rosji i w jej okolicach. Bezzałogowce miały być przemycane ze Słowacji przez Polskę i Białoruś.
Ukraiński muzyk został wpisany na listę osób zaangażowanych w działalność ekstremistyczną i terrorystyczną. Kreml zarzuca artyście współpracę z ukraińskimi służbami specjalnymi. On sam zaprzecza tym oskarżeniom.
Slevin Dadyan zdobył popularność publikując w internecie krótkie filmiki humorystyczne. Był jednym z założycieli ukraińskiego zespołu Hryby. Potem rozpoczął solową karierę muzyczną. Grał też w filmach.
Miał wykonać egzekucję w Warszawie
W czwartek premier Donald Tusk przekazał, że polskie służby zatrzymały Rosjanina, który w Warszawie miał dokonać egzekucji na obywatelu USA i Ukrainy. Szef rządu poinformował, że do zatrzymania doszło 7 sierpnia dzięki akcji policji i ABW. Tusk podkreślił, że niedoszła ofiara była "niewygodna dla Putina". Dodał, że "to pierwsza taka sytuacja, że ktoś na zlecenie rosyjskie decyduje się na zamach wobec obywatela amerykańskiego na terenie innego kraju NATO".
Pierwsze doniesienia wskazywały, że celem był przedsiębiorca branży zbrojeniowej, zaopatrujący Ukrainę. Zatrzymany to 29-letni obywatel Rosji, posługujący się również paszportem ukraińskim. Do akcji służb doszło na ulicy Wołoskiej w Warszawie. Funkcjonariusze chcieli wejść do mieszkania zajmowanego przez podejrzewanego, ale 29-latek opuścił wcześniej lokal. Został zatrzymany na ulicy.
