Awantura o ekshumacje. Bodnar do dziennikarza: Proszę nie nakręcać opinii publicznej

Awantura o ekshumacje. Bodnar do dziennikarza: Proszę nie nakręcać opinii publicznej

Dodano: 
Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar
Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar Źródło: PAP / Tomasz Waszczuk
Wraca spór o ekshumacje polskich ofiar na Ukrainie. Ustępujący ambasador Wasyl Bodnar odpiera zarzuty wobec Kijowa i przerzuca piłkę na polską stronę. Jak twierdzi, to Ukraina wydaje kolejne zezwolenia, podczas gdy sama od miesięcy nie może doczekać się zgody na prace poszukiwawcze w Polsce.

Dyplomata zarzucił Polsce jednostronne podejście do historii i zaapelował do polskich władz o wydanie Ukrainie zezwolenia na prace poszukiwawcze na terenie Polski.

Bodnar o ekshumacjach: To jest populistyczne podejście

Jednym z tematów rozmowy były prace poszukiwawcze i ekshumacyjne na Ukrainie. Bodnar wymienił m.in. Puźniki, Hutę Pieniacką, Ostrówki, Wolę Ostrowiecką i Ugły. Jak przekonywał, po stronie ukraińskiej wydano już kilka zezwoleń. Pytany, dlaczego nie można wydać większej liczby zgód, skoro prace mają charakter sezonowy, w ostrym tonie zarzucił prowadzącemu, że szerzy "populistyczne podejście" do tematu.

Według ambasadora nie ma możliwości prowadzenia prac jednocześnie w kilkudziesięciu miejscach. – Po prostu fizycznie się nie da od razu zrobić 26 zezwoleń i 26 miejsc od razu ogarnąć – mówił. Bodnar zapewnił jednocześnie, że Ukraina wydaje zezwolenia kolejno, zgodnie z ustaleniami polsko-ukraińskiej grupy roboczej "tak, jak prosi strona polska".

Ambasador apeluje do Polski

Bodnar skierował jednocześnie zarzuty pod adresem polskiej strony. – Ja bym tutaj apelował do strony polskiej, żeby wydali przynajmniej jedno zezwolenie prac poszukiwawczych w Polsce – powiedział. Jak stwierdził, od kilku miesięcy zabiega o zgodę na takie prace. – Ja już parę miesięcy się dobijam przynajmniej jednego zezwolenia (...) i nie dostajemy. Zawsze jakieś ograniczenia biurokratyczne – dodał. Ambasador powiedział wprost, że nie jest zadowolony z działania strony polskiej i ponownie publicznie zaapelował o wydanie zezwolenia.

W rozmowie pojawił się również temat zbrodni wołyńskiej. Prowadzący wskazał, że polscy historycy wiedzą, co wydarzyło się na Wołyniu i mówią o ludobójstwie. Bodnar odpowiedział, że potrzebna jest dalsza praca historyków. – Jeszcze raz mówimy o tym, że historycy muszą usiąść i doprecyzować tematy, o których się w Polsce mówi – twierdził.

Następnie zarzucił Polsce jednostronne spojrzenie na historię. – Polska ma podejście jednostronne. Że tylko mówić o tym, że Ukraińcy źli, a Polacy dobrze, no nie jest dobre – powiedział. Według Bodnara przy rozmowie o Wołyniu należy uwzględniać również działalność niemieckich władz okupacyjnych, władz sowieckich oraz innych grup działających wówczas na tych terenach. – Jeżeli mówimy otwarcie o Wołyniu, to tutaj potępiamy zbrodnie, ale musimy w każdym przypadku rozebrać, kto to sprawdził. Bo w narracji polskiej znika okupacyjny reżim niemiecki, działalność władz sowieckich, działalność innych grup, które podsycały nienawiść między Ukraińcami i Polakami – oznajmił.

"Patrzeć na Ukrainę przez polskie okulary"

Bodnar wrócił do kwestii różnic w ocenie historii także w dalszej części rozmowy. – Spojrzenie na historię w Ukrainie i w Polsce są kardynalnie różne – powiedział. Jak stwierdził, ocenianie ukraińskiego podejścia wyłącznie z polskiej perspektywy prowadzi do niezrozumienia Ukraińców. – Patrzeć na Ukrainę przez pryzmat polski, czy przez okulary polskie, to znaczy, że nie rozumie się po prostu, o czym myślą – podsumował.

Ambasador mówił też, że kwestie historyczne nie odgrywają obecnie na Ukrainie takiej roli jak w Polsce, ponieważ kraj pozostaje w stanie wojny.

Czytaj też:
"To nie UPA jest problemem". Ustępujący ambasador mówi o suwerenności Ukrainy
Czytaj też:
Duże zmiany u Zełenskiego. Kolejny ambasador Ukrainy wraca do Kijowa

Źródło: RMF 24
Czytaj także