Jak opisuje "Gazeta Wyborcza" dane z przejść granicznych pokazują ogromny spadek liczby osób rejestrowanych jako uchodźcy. Sprawą zajęli się Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Rzecznik Praw Obywatelskich.
Podczas przekraczania polskiej granicy obywatele Ukrainy podają powód swojego przyjazdu. Problem ma polegać na tym, że nawet osoby deklarujące ucieczkę przed wojną bywają rejestrowane jako przyjeżdżające w celach turystycznych.
Co więcej, przepisy nie nakładają na funkcjonariuszy obowiązku poinformowania cudzoziemca, w jaki sposób został zarejestrowany. W efekcie część Ukraińców ma dowiadywać się o tym dopiero później, niekiedy przypadkowo.
Ogromny spadek w Medyce
Na skalę zjawiska mają wskazywać dane dotyczące przejść granicznych. Według informacji przytoczonych przez "GW" w Medyce w styczniu i lutym 2026 r. jako uchodźców zarejestrowano łącznie 9 tys. osób.
W marcu liczba ta spadła do 1814, w kwietniu do zaledwie 82, w maju wyniosła 94, a w czerwcu – 359. Podobne zmiany miały nastąpić również na innych przejściach granicznych. Wyjątkiem ma być Hrebenne, gdzie nie odnotowano tak znaczącego spadku.
Helsińska Fundacja Praw Człowieka wskazuje, że tendencja spadkowa była widoczna już w styczniu 2026 r., natomiast wyraźna zmiana sposobu rejestrowania celu wjazdu nastąpiła od marca.
Rozmówcy "Gazety Wyborczej" z organizacji humanitarnych zwracają uwagę, że różnica między obiema kategoriami ma dla przyjeżdżających poważne konsekwencje.
– Uchodźcy wojenni mogą starać się o ochronę tymczasową, PESEL UKR i związane z tym przywileje, np. możliwość wjazdu do innych państw UE. Słowem: mogą legalnie przebywać w naszym kraju. Turyści nie mogą nic. Przyznanie takiego statusu to jasny komunikat dla ludzi, że po "wakacjach" w Polsce mają ją opuścić – powiedział gazecie jeden z działaczy organizacji humanitarnych.
Podejrzenia o polecenie z góry
Jeden z rozmówców "GW" wysunął przypuszczenie, że funkcjonariusze Straży Granicznej mogli otrzymać polecenie dotyczące sposobu rejestrowania przyjeżdżających. – Pogranicznicy mogli otrzymać polecenie od rządzących, aby się "pochwalić statystykami o niskim ruchu migracyjnym" – stwierdził.
"Gazeta Wyborcza" nie przedstawia jednak dowodów potwierdzających, że takie polecenie rzeczywiście zostało wydane. Jest to przypuszczenie rozmówcy gazety. Według organizacji humanitarnych zmiany w statystykach zaczęły być zauważalne po zawetowaniu przez prezydenta Karola Nawrockiego w sierpniu 2025 r. nowelizacji specustawy dotyczącej pomocy obywatelom Ukrainy. Projekt zakładał m.in. przedłużenie legalności ich pobytu w Polsce.
RPO zajmuje się sprawą
Straż Graniczna w odpowiedzi przekazanej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wskazała, że osoby, które zostały błędnie zakwalifikowane, mogą odwołać się od takiej decyzji.
HFPC zwraca jednak uwagę na problem terminów. Rozpatrywanie wniosku może potrwać 30 dni, czyli tyle samo, ile obywatel Ukrainy ma na złożenie wniosku o nadanie numeru PESEL ze statusem UKR.
Fundacja domaga się w związku z tym większej przejrzystości procedur. Jednym z postulatów jest informowanie cudzoziemców już na granicy, czy zostali zarejestrowani jako uchodźcy wojenni, czy jako turyści. Sprawa trafiła również do Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego miało wpłynąć wiele skarg od obywateli Ukrainy. W sierpniu RPO zwrócił się w tej sprawie z pytaniami do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Czytaj też:
Ważny termin dla Ukraińców w Polsce. Mogą stracić świadczenie
