PIECZEŃ RZYMSKA Stefano Bonaccini to jeden z tuzów włoskiej lewicy. Co prawda, na chwilę zaparkował w Parlamencie Europejskim, ale ma 59 lat i ogromne szanse na dalszą błyskotliwą karierę polityczną.
Był już gubernatorem Emilii-Romanii, fortecy włoskich postępowców. Jest organizacyjnym przewodniczącym największego lewicowego ugrupowania – Partii Demokratycznej – i to z szansami na partyjne przywództwo, jeśli liderka Elly Schlein przegra przyszłoroczne wybory. Zna go każdy dorosły Włoch, bo Bonaccini od wielu lat pojawia się w najważniejszych publicystycznych programach telewizyjnych. Zaczynał w komunistycznej młodzieżówce i z pierwszym powiewem wiatru zmian w Sowietach przepoczwarzył się w socjaldemokratę. Słowem, a nawet trzema, jest włoskim lewicowcem modelowym.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
