Nasz drogi chleb

Dodano: 
Chleb, zdjęcie ilustracyjne
Chleb, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay / Domena Publiczna
Główny problem to wzrost cen podstawowych surowców. W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat jest znacznie drożej – tłumaczą w rozmowie z "Do Rzeczy" właściciele piekarni rzemieślniczej – Anna i Michał Bromboszczowie.

Tomasz Cukiernik: Jak duża jest państwa firma?

Anna i Michał Bromboszczowie: Naszą rzemieślniczą piekarnię Bromboszcz w Katowicach założył mój ojciec w 1982 r. Jesteśmy firmą rodzinną. Zatrudniamy czterech piekarzy, cztery ekspedientki i pracujemy my: trzy osoby. Łącznie 11 osób. Mamy dwa własne sklepiki, a ponadto sprzedajemy pieczywo do siedmiu innych sklepów spożywczych na terenie miasta. Było tych punktów więcej, ale kilka osób zamknęło działalność w związku z dużymi kosztami jej prowadzenia.

Dlaczego ostatnio tak szybko rosną ceny chleba?

Główny problem to wzrost cen podstawowych surowców. W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat jest znacznie drożej. Wtedy kilogram mąki kupowaliśmy po 1,10 zł, a teraz po 2,60 zł. Oznacza to wzrost ceny o ponad 130 proc. Cukier zdrożał o 110 proc., a sól o 200 proc. – była po 0,40–0,45 zł, a jest po 1,20 zł. Cena tłuszczu zwiększyła się z 3,55 zł do 10,18 zł, czyli o 187 proc., a drożdży – o 90 proc. To są podstawowe surowce do wyrobu chleba i wyrobów cukierniczych. Wzrosty cen były stopniowe, ale zdarzały się nawet z tygodnia na tydzień.

Państwo też stopniowo podnosiliście ceny…

Tak. My w okolicy mamy jeden z tańszych chlebów, mimo że ta sytuacja dotyka każdego. Unas duży, kilogramowy chleb kosztuje 9 zł, a mały, 600-gramowy – 6,80 zł. Dbamy o naszych klientów, żeby nie zrzucić na nich całości wzrostu tych kosztów, ale niestety jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy zmuszeni do podniesienia cen.

Rozmawiałem z piekarzem, który mówił, że ceny cukru rosły nawet z godziny na godzinę. Rano różnica między jedną a drugą hurtownią wynosiła 5 gr/kg. Po południu chciał zamówić ten tańszy i już kosztował 50 gr więcej. Piekarze skarżą się też na ceny gazu, które wzrosły o kilkaset procent…

Kolejne koszty to właśnie energia potrzebna do produkcji. Gazu nie spalamy, ale mamy stary piec kaflowy, który opalamy brykietem, drewnem i olejem opałowym. Cena oleju opałowego wzrosła z 3,20 zł/l do 7 zł/l. Nasz palnik zużywa ponad 2 tys. litrów oleju miesięcznie. W efekcie nasz koszt wzrósł z ok. 6,5 tys. zł do 15 tys. zł miesięcznie.

Całość dostępna jest w 41/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Rozmawiał: Tomasz Cukiernik
Czytaj także