Sprawa jest poważna, skoro do dymisji podał się wicepremier oraz minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk. Swoje odejście polityk uzasadnił tym, że postulat polskich rolników – nieprzedłużenia bezcłowego i bezkontyngentowego importu zbóż z Ukrainy na kolejny rok – nie zostanie spełniony przez Komisję Europejską.
Wcześniej podczas Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce koło Rzeszowa kilkanaście osób w żółtych kamizelkach z napisem „Oszukana wieś” obrzuciło ministra jajkami. Organizacje rolnicze straty szacują „na miliardy”, a poseł Lewicy Arkadiusz Iwaniak, członek sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, podał nawet kwotę 10 mld zł. Protesty rolników mają miejsce w kilku miejscach Polski.
Kto jest winny?
W 2021 r. z Ukrainy do Polski importowano 60 tys. ton zboża, podczas gdy w 2022 r. – 2,45 mln ton. Oznacza to wzrost aż o 4 tys. proc. Sam ówczesny minister Kowalczyk przyznawał, że od zniesienia barier do tej pory do Polski z Ukrainy sprowadzono 3 mln ton zbóż. Identyczny problem mają inne kraje naszego regionu: Rumunia, Węgry, Słowacja (oraz Bułgaria), które – podobnie jak Polska –
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.