W grudniu ubiegłego roku premier Donald Tusk ogłosił zmianę nazwy CPK z "Centralnego Portu Komunikacyjnego" na "Port Polska". Z odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury, ujawnionej przez poseł niezrzeszoną Paulinę Matysiak wynika jednak, że formalnie żadnej zmiany… nie było.
Tusk: Nie będziemy więcej używali nazwy, którą nasi przeciwnicy zhańbili
12 grudnia premier Donald Tusk ogłosił, że "największe lotnisko w tej części Europy" oraz cały projekt, znany do tej pory jako CPK, będą funkcjonować jako "Port Polska". – Nie będziemy więcej używali nazwy, którą nasi przeciwnicy zhańbili – mówił podczas specjalnej konferencji. W kolejnych dniach podtrzymywał ten przekaz m.in. w swoich mediach społecznościowych: – PiS-owcy ciągle mówią, że nie wybudujemy CPK. I mają rację. My budujemy Port Polska – przekonywał.
Tymczasem, jak wynika z odpowiedzi na pytania o zmianę nazwy "CPK" na "Port Polska", udzielonej przez resort infrastruktury, ujawnionej przez poseł Paulinę Matysiak – rzeczywistość wygląda inaczej. Spółka nadal nosi nazwę Centralny Port Komunikacyjny, obowiązująca ustawa nie została zmieniona, a dokumenty rządowe wciąż operują skrótem CPK. "Port Polska" funkcjonuje jedynie jako nazwa programu inwestycyjnego używana w komunikacji.
Decyzja o zmianie nazwy była decyzją zarządu, a nie rządu
Istotny jest również tryb wprowadzenia tej zmiany. Z pisma wynika, że decyzję o przyjęciu nazwy podjął zarząd spółki CPK, a nie Rada Ministrów czy parlament. To podważa wcześniejszy przekaz, w którym premier przedstawiał sprawę jako przesądzoną na poziomie państwa. Dodatkowe kontrowersje budzi skala i charakter całej operacji. Jak informuje ministerstwo, koszty ograniczyły się do około 500 zł za zmianę adresu strony internetowej oraz 15,99 zł za domenę. Brakuje natomiast informacji o analizach prawnych lub finansowych. W odpowiedzi pojawia się jedynie wzmianka o badaniach fokusowych i "procesie komunikacyjnym", bez wskazania szczegółów.
"Na ten moment CPK formalnie nadal istnieje, a równolegle funkcjonuje Port Polska jako nowa marka. Jedno w dokumentach, drugie w komunikatach. Trudno uznać to za szczególnie przejrzyste podejście do zarządzania projektem tej skali. Ta śmieszna zmiana to przykład politycznej dziecinady, bo «nasz projekt» musi być bardziej »nasz« niż poprzedniej ekipy rządzącej" – skomentowała Matysiak.
Czytaj też:
Są pieniądze na Port Polska. Gigantyczna pożyczkaCzytaj też:
Co z lotniskiem w Radomiu? Duża zmiana
