Polskie Elektrownie Jądrowe otrzymały na początku lipca br. pozwolenie od wojewody pomorskiego na drugi etap prac przygotowawczych. Obejmą one główne prace związane z przygotowaniem przyszłego placu budowy elektrowni jądrowej.
Prace polegają m. in. na niwelacji terenu, zagospodarowaniu obszaru budowy wraz z powstaniem tymczasowych obiektów zaplecza, a także wykonaniu odpowiednich przyłączy do sieci infrastruktury, podała spółka.
"Program energetyki jądrowej konsekwentnie przechodzi z etapu decyzji do etapu realizacji. Każda zakończona procedura oznacza kolejne prace w terenie i przybliża nas do rozpoczęcia zasadniczej budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Państwo skutecznie prowadzi jeden z najbardziej wymagających projektów infrastrukturalnych w swojej historii i konsekwentnie realizuje inwestycję kluczową dla bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz konkurencyjności polskiej gospodarki" – powiedział minister energii Miłosz Motyka, cytowany w komunikacie.
Bosak: Trudno się dziwić
Tymczasem okazuje się, że rządowe plany dotyczące pierwszej polskiej elektrowni jądrowej mogą zakończyć się niepowodzeniem.
– Na dziś wygląda na to, że negocjacje umowy mogą przeciągnąć się na przyszły rok – mówi portalowi Business Insider Polska źródło zbliżone do rządu.
Do sytuacji odniósł się w mediach społecznościowych wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.
"Pisałem jakiś czas temu, że te rozmowy są bliskie impasu. I trudno się dziwić, bo chodzi o niewyobrażalnie wielkie pieniądze przy jednocześnie wyśrubowanych oczekiwaniach stron, różnych kulturach organizacyjnych, braku doświadczenia współpracy i bardzo niskim zaufaniu" – napisał na portalu X polityk Konfederacji.
Kryzysowa sytuacja na Węgrzech
Premier Węgier Peter Magyar poinformował w nocy z soboty na niedzielę, że "z powodu dalszego spadku poziomu wody w Dunaju jedna z dwóch ostatnich jednostek wytwórczych w Elektrowni Jądrowej w Paksie zostanie wyłączona o godz. 1:30 nad ranem".
"W rezultacie moc elektrowni spadnie do zaledwie 240 megawatów, a jutro zostanie ona całkowicie wyłączona po raz pierwszy od 44 lat" – dodał polityk.
Jak przekazał wcześniej Magyar, rządowy zespół ds. obronności obradował do późnych godzin wieczornych w piątek i podjął szereg decyzji. Premier Węgier zaznaczył, że konieczne było ponowne ograniczenie mocy elektrowni, która wytwarza obecnie tylko 480 megawatów energii.
Czytaj też:
Polsce grozi niebezpieczeństwo? Tusk: Nie przewidujemy dzisiaj jakichś dramatycznych zdarzeń Czytaj też:
Węgry zamykają elektrownię jądrową. Reaguje Hennig-Kloska
