Premier Węgier Peter Magyar poinformował w nocy z soboty na niedzielę, że "z powodu dalszego spadku poziomu wody w Dunaju jedna z dwóch ostatnich jednostek wytwórczych w Elektrowni Jądrowej w Paksie zostanie wyłączona o godz. 1:30 nad ranem".
"W rezultacie moc elektrowni spadnie do zaledwie 240 megawatów, a jutro zostanie ona całkowicie wyłączona po raz pierwszy od 44 lat" – dodał polityk.
Jak przekazał wcześniej Magyar, rządowy zespół ds. obronności obradował do późnych godzin wieczornych w piątek i podjął szereg decyzji. Premier Węgier zaznaczył, że konieczne było ponowne ograniczenie mocy elektrowni, która wytwarza obecnie tylko 480 megawatów energii.
Polsce grozi blackout? Tusk uspokaja
Tymczasem w Polsce ma miejsce kolejna fala rekordowych upałów. Czy możliwe jest, że polskie elektrownie węglowe również będą musiały zostać wyłączone? Premier Donald Tusk uspokaja, że nie ma takiego zagrożenia.
– Na szczęście, mimo ograniczonej pracy w elektrowniach Kozienice, Połaniec, to są te elektrownie, które ze względu na ilość wody do chłodzenia, ograniczyły prace części bloków, ale tak jak mnie zapewniono, polskie sieci energetyczne nie planują na dzisiaj uruchomienia mechanizmu ogłoszenia okresu przywołania na rynku mocy. Brzmi też tajemniczo, ale chodzi o to, że nie będzie według oceny specjalistów w tej dziedzinie, nie będzie potrzeby przywoływania tych, którzy są w rezerwie, do uruchomienia produkcji energii, bo sytuacja jest pod kontrolą – zapewnił szef rządu.
– Nie przewidujemy dzisiaj jakichś dramatycznych zdarzeń, jeżeli chodzi o energię elektryczną w Polsce, natomiast uprzedzamy wszystkich, temperatury, 37-38 stopni w wielu miastach to jest wielkie zagrożenie dla zdrowia, czasami nawet dla życia obywateli – dodał Tusk.
Czytaj też:
Ceny paliw dobijają kierowców. Tusk zabrał głos Czytaj też:
"Dramat" i "polityczny spisek". Ostre słowa Tuska
