Amerykańska spółka naftowa Greenland Energy, powiązana z otoczeniem prezydenta USA Donalda Trumpa, przygotowuje odwierty na Grenlandii mimo braku zgody lokalnych władz – podał w sobotę (8 sierpnia) "The Guardian".
Według gazety firma sprowadziła już sprzęt na wschodnie wybrzeże wyspy, co skłoniło grenlandzki rząd do wystosowania ostrzeżenia.
Grenlandia ostrzega przed odwiertami. W tle firma powiązana z Trumpem
Władze Grenlandii poinformowały, że nie wydały zgody na lądowanie sprzętu w rejonie Jameson Land. Podkreśliły, że wszelkie przyszłe działania logistyczne związane z projektem muszą być wcześniej zgłaszane i zatwierdzane przez właściwy urząd ds. zasobów mineralnych.
Greenland Energy, założona w ubiegłym roku firma z Teksasu, twierdzi, że pod powierzchnią Jameson Land może znajdować się ropa o wartości nawet 1 bln dolarów.
Spółka zapowiedziała przeznaczenie 60 mln dolarów na wykonanie dwóch odwiertów poszukiwawczych. W związku z projektem zamierza przejąć większościowy udział w przedsięwzięciu brytyjskiej firmy 80 Mile, która posiada prawa do prowadzenia poszukiwań w tym regionie.
USA. Ile znaczą polityczne koneksje w biznesie?
Według "Guardiana" z firmą związane są osoby mające kontakty z Trumpem. Greenland Energy zatrudniła m.in. Phila McGrawa, znanego jako Dr Phil, który zasiadał wcześniej w prezydenckiej komisji ds. wolności religijnej.
Dyrektorem spółki został również były oficer amerykańskiej marynarki wojennej zaangażowany w prace nad projektem Golden Dome (Złota Kopuła) – planowanym przez administrację Trumpa systemem obrony przeciwrakietowej.
Prezes Greenland Energy Larry Swets zapewnia, że projekt naftowy nie ma związku z planami przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone, co od kilku miesięcy sygnalizuje Trump.
Kolejny transport sprzętu firmy, obejmujący około 300 kontenerów, ma wyruszyć z Kanady 12 września. Rozpoczęcie wierceń zaplanowano na październik.
Czytaj też:
Wraca sprawa Grenlandii. Premier Danii reaguje na słowa Trumpa
