Kierowca wjechał w głęboki ubytek w asfalcie, uszkadzając opony i podwozie samochodu. Polisa OC zarządcy drogi nie pokryła całej kwoty. Część odszkodowania gmina musiała wypłacić z własnego budżetu.
McLaren wjechał w dziurę. Uszkodzone opony i podwozie
Jak informuje Interia Motoryzacja, kierowca McLarena 570 GT poruszał się z prędkością około 30–40 km/h, gdy najechał na głęboki ubytek w nawierzchni drogi gminnej. Po około 50 metrach samochód zasygnalizował spadek ciśnienia w oponach. Po zatrzymaniu okazało się, że powietrze zeszło z przedniej i tylnej opony po prawej stronie. Uszkodzone zostało również podwozie oraz osłona pod przednim zderzakiem. Samochód przewieziono lawetą do serwisu.
Na łączną kwotę odszkodowania złożyły się koszty naprawy McLarena, wynajmu samochodu zastępczego oraz rekompensata za brak możliwości korzystania z uszkodzonego pojazdu. Sam koszt samochodu zastępczego wysokiej klasy przekroczył 200 tys. zł. Właściciel McLarena wykorzystywał pojazd do wynajmu na imprezy okolicznościowe, dlatego wystąpił również o rekompensatę związaną z utratą możliwości zarobkowania w czasie naprawy.
Łączna wartość odszkodowania wyniosła 450 tys. zł.
Gmina musiała sięgnąć do własnego budżetu
Gmina posiadała dobrowolne ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w TU Warta, obejmujące m.in. szkody powstałe w wyniku korzystania z zarządzanych przez nią dróg. Suma gwarancyjna polisy została jednak wyczerpana. Brakującą część odszkodowania samorząd musiał pokryć z własnego budżetu. Nie ujawniono, jaką kwotę wypłacił ubezpieczyciel, a ile dopłaciła gmina.
W przypadku dobrowolnych ubezpieczeń OC wysokość sumy gwarancyjnej ustalana jest w umowie. Stanowi ona maksymalną kwotę odpowiedzialności ubezpieczyciela.
Nie podano nazwy gminy ani dokładnej daty zdarzenia.
