FelietonyDrużyna gwiazd i histeria

Drużyna gwiazd i histeria

Dodano

Dawno już żaden polski rząd nie miał w składzie tak wielu znających się na rzeczy ministrów. Wbrew temu, co utrzymuje większość komentatorów, szczególnie wiele gazet zachodnich, pod względem kompetencji i doświadczenia członkowie obecnego gabinetu biją swoich poprzedników na głowę.

Porównajmy. W miejscu eksperta od ekonomii, cenionego jednak głównie w swoim środowisku, jakim był Mateusz Szczurek, jeden z najbardziej znanych i skutecznych przedstawicieli polskich finansów, czyli Ma­teusz Morawiecki. Na miejsce człowieka, który pojawił się jak królik z kapelusza, przychodzi ktoś, kto zbudował potęgę trzeciego największego banku w Polsce, kto przez lata nim zarządzał i to niezależnie od zmiany właściciela, co jest całkowitym ewenementem. Zamiast bliżej nieznanej pani od kultury pojawił się profesor socjologii, były przewodniczący Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, bliski współpracownik lidera PiS.

MSZ ma kierować były wiceminister w tym resorcie, od lat zajmujący się kwestiami międzynarodowymi; Witold Waszczykowski zastąpi polityka wprawdzie znanego, ale takiego, który przed swoją nominacją, mimo kierowania sejmową Komisją Spraw Zagranicznych, mógł, co się tyczy dyplomacji, uchodzić za żółtodzioba. Sprawami wewnętrznymi zajmie się stary wyjadacz, do niedawna szef największego opozycyjnego klubu parlamentarnego; zastąpi on panią, która znana była ze swojej anonimowości i pieczołowicie pilnowanej absencji na unijnych szczytach. Takich przykładów, kiedy to specjalista zajmie miejsce ignoranta lub w najlepszym razie dość przypadkowego urzędnika, można by wskazać więcej. Nawet najbardziej bulwersujący przykład – kwestia obsady Ministerstwa Obrony Narodowej – można przedstawić podobnie. Antoni Macierewicz – niech wreszcie padnie to nazwisko – kierował już Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, był wiceszefem MON, był likwidatorem WSI.

Doprawdy, gdyby pod tym kątem patrzeć na obecnych ministrów – kim byli wcześniej, co mają na swoim koncie, jak długo działają w polityce, jakie są ich osiągnięcia – to w porównaniu z rządem PO byłaby to prawdziwa drużyna gwiazd. Oczywiście, słyszę, tak patrzeć nie wolno, bo jest to rząd prawicowy i konserwatywny, a zatem z zasady niesłuszny i jako niesłuszny od razu można go wyśmiewać oraz atakować, a także odmawiać mu umiejętności. Przykład dał pewien profesor prawa, który cały skład gabinetu opisał tyleż lapidarnie, co obraźliwie. „Przestępca, dyletant, szaleniec” – to słowa, które jego zdaniem w skrócie pokazują nowy gabinet. Cóż, na frustrację nie ma dobrego lekarstwa. Stan psychiczny zacietrzewionego profesora mało mnie przejmuje, gorzej, że tego typu jazgot będzie, nie mam wątpliwości, towarzyszył nowemu gabinetowi od samego początku. Można nad tym ubolewać, można się złościć. Można też, i to jest najważniejsze, starać się unikać błędów. Skuteczność i kompetencja nie zmienią zdania najbardziej zapiekłych przeciwników, ale najlepiej ograniczą ich wpływ na opinię publiczną. To właśnie wydaje mi się najlepszą odpowiedzią na fale histerii i paniki, które będą przetaczać się przez media.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 47/2015
Cały wywiad opublikowany jest w 47/2015 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc
 0

Czytaj także