W czwartek Olga Tokarczuk otrzymała nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Razem z Polką uhonorowano Austriaka, Petera Handke. Nagroda wynosi 9 mln koron szwedzkich, czyli ok. 3,5 mln zł. W uzasadnieniu przyznania Nobla Oldze Tokarczuk napisano, że otrzymuje go za "wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją prezentuje przekraczanie granic jako formę życia".
Od tego czasu pisarka jest na ustach wszystkich. Księgarnie informują o ogromnym zainteresowaniu książkami Olgi Tokarczuk. Tymczasem Monika Olejnik, znana z zamiłowania do mody, promuje twórczość noblistki na swój sposób. "Książka Olgi Tokarczuk zamiast torebki lub obok torebki ?Szanowne Panie, a także...Panowie. Proponuję spacerujmy po ulicach, parkach, lasach, sklepach, teatrach, kinach i stadionach oraz kościołach i innych miejscach - z książką! Z książką Olgi Tokarczuk. Nowa moda na kulturę? Zapraszam do czytania" – zachęca dziennikarka.
Wpis Olejnik spotkał się z falą komentarzy. "To za mało, za mało, za mało. Książka Tokarczuk, serduszko Owsiaka, opornik, czarna parasolka, biała róża, wieszak, złamany długopis, tęczowa torba i durszlak na głowie (ew. zamiast durszlaka można owinąć głowę cynfolią)" – komentuje ironicznie publicysta "Do Rzeczy" Rafał A. Ziemkiewicz. "I koszulka z napisem: Jestem TW Bolek" – dodaje historyk Sławomir Cenckiewicz, szef Wojskowego Biura Historycznego.
twitterCzytaj też:
Polonia w USA zagłosowała. Padł rekordCzytaj też:
"Pan jest radcą prawnym?". Politycy PiS rozdawali ulotki wyborcze w USA, poseł PO alarmuje