Historyk: Jana Pawła II nie można sprowadzać tylko do kremówek

Historyk: Jana Pawła II nie można sprowadzać tylko do kremówek

Dodano: 120
Papież Jan Paweł II
Papież Jan Paweł II Źródło: PAP/EPA / ALESSANDRO BIANCHI
Musimy zadać sobie fundamentalne pytanie, co chcemy wyciągnąć z życia papieża i jego nauczania – podkreśla w rozmowie z DoRzeczy.pl historyk Piotr Dmitrowicz, wicedyrektor Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

Damian Cygan: Zbliża się 100. rocznica urodzin Jana Pawła II. Jego pontyfikat miał wielki wpływ na najnowszą historię Polski i Europy. Co z tego wpływu zostało?

Piotr Dmitrowicz: To jest fundamentalne pytanie. W ostatnich dniach obserwuję, jak media, zarówno te prywatne, jak i publiczne przypominają, że obchodzimy 100. rocznicę urodzin papieża. W większości ten przekaz jest powierzchowny. Skupia się na sloganach i hasłach typu: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi". To jest w ogóle szerszy problem, jeśli chodzi o świętowanie jakichkolwiek rocznic, bo na co dzień te wszystkie najważniejsze rzeczy nam umykają. Jako jedna z osób kierujących Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego staram się pokazywać Karola Wojtyłę młodemu pokoleniu. Proszę zauważyć, że Jan Paweł II zmarł 15 lat temu. Dziś w dorosłe życie wchodzi pokolenie, które już nie pamięta papieża. Do tych ludzi slogany i cukierkowate obrazki nie trafiają.

To jak opowiadać młodzieży o Janie Pawle II?

Musimy wniknąć głębiej w nauczanie papieża i to nie tylko w sprawach wiary. Fundamentalne kwestie, do których Jan Paweł II się odwoływał, to prawa człowieka, godność człowieka czy pojęcie wolności. Zapominamy, jak papież pięknie mówił o polskiej historii, odwołując się do niej zarówno będąc w kraju, jak i w Watykanie. Przypominał, że urodził się w 1920 roku i to temu pokoleniu zawdzięcza czasy, w których mógł żyć, bo oni obronili niepodległość. Głęboko sięgał do polskiej tradycji XIX-wiecznej literatury i przypominał o tych, którzy walczyli w powstaniu warszawskim. Dzisiaj te wszystkie sprawy są dla młodych ludzi niekiedy trudne, nudne czy wręcz źle przedstawiane. Dlatego trzeba o tym mówić. Nie można sprowadzać papieża tylko do kremówek i pięknych gestów. One oczywiście są bardzo ważne, ale nie możemy odbijać się od ściany do ściany i albo uderzać w bardzo wysokie tony, często niezrozumiałe dla młodych ludzi, albo sprowadzać papieża do jakiejś popkultury. Musimy zadać sobie fundamentalne pytanie, co chcemy wyciągnąć z życia Jana Pawła II i tego, co mówił.

Niektórzy uważają, że Jan Paweł II był już święty za życia. Podziela pan taką opinię?

Na to pytanie mogą odpowiedzieć ci, którzy widzieli na co dzień, jak papież funkcjonuje i co mówi. Ostatnio w Radiu Wnet prowadziłem audycję zatytułowaną "Urodziłem się w roku 1920". I kiedy rozmawia się ze zwykłymi ludźmi, to oni niezwykle emocjonalnie wspominają swoje spotkania z papieżem. To jest coś niebywałego. Czasem miałem wrażenie, jakby opowiadali o spotkaniu z Janem Pawłem II w cztery oczy, a tak naprawdę wtedy stali gdzieś w tłumie. Myślę, że to pokazuje wielkość i świętość Karola Wojtyły. Kiedyś Wanda Półtawska zapytała papieża, jak to jest, kiedy mówi się do milionów ludzi. Jan Paweł II odpowiedział: "ja nie mówię do milionów. Zawsze staram się mówić do człowieka, do pojedynczej osoby". Moim zdaniem to też pokazuje fenomen papieża Polaka.

Jakie słowa Jana Pawła II najbardziej zapadły panu w pamięć?

Tak naprawdę ciągle go odkrywam, ponieważ zawodowo funkcjonuję w tym temacie. Za każdym razem, kiedy czytam homilie czy wystąpienia Jana Pawła II, nagle znajduje coś niesamowitego. Tak było ostatnio, kiedy natknąłem się na przemówienie papieża przy Bramie Brandenburskiej w obecności Helmuta Kohla. Jan Paweł II przypomniał wtedy o upadku muru berlińskiego, ale mówił też o tak oczywistych rzeczach jak, czym jest wolność i jak z niej korzystać. Słowa papieża są taką skarbnicą wiedzy, że nie chciałbym tego sprowadzać do jednego przesłania, które wywarło na mnie szczególne wrażenie. Natomiast idąc trochę w poprzek tego, co się dzieje, chcę powiedzieć, że wszyscy Polacy kochali Jana Pawła II do przełomu w 1989 roku. A później, co się stało? Pojawiły się pretensje do papieża, że mówi o Dekalogu, że przypomina o rzeczach fundamentalnych dla chrześcijan, takich jak miłość, wiara, tolerancja. Porażające jest wysłuchanie homilii wygłoszonej w 1991 roku w Kielcach, gdzie Jan Paweł II prawie krzyczał, mówiąc: "to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry!". Kiedyś papież użył takiego mocnego określenia, że jak przyjeżdża do Polski to czuje się trochę jak persona non grata, bo mówi coś niewygodnego. W latach 80. jego słowa dawały większości Polaków otuchę i siłę. Wtedy wszyscy mówili: "tak, to jest dla nas ważne". Potem bywało już bardzo różnie i o tym też musimy pamiętać. Nie chcę już przypominać, jak papieżowi wypominano, że zapragnął odpocząć gdzieś w górach i kto za to zapłaci. Na pewno nie możemy budować lukrowanego obrazka Jana Pawła II i mówić tylko o tym, że był cudowny i wspaniały i że wszyscy go kochali. Był wspaniały, ale my jako społeczeństwo bardzo różnie do niego podchodziliśmy, a szczególnie do słów, które wygłaszał.

Czy Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego przygotowało coś specjalnego na inaugurację 100. urodzin papieża?

Muzeum funkcjonuje już od ubiegłej niedzieli, oczywiście z zachowaniem wszelkich obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa. Zwiedzanie jest tylko indywidualne. Wszystkich serdecznie zapraszam. W muzeum wykonujemy pracę organiczną. Budujemy programy dla młodych ludzi, lekcje i warsztaty. Wspólnie ze Szkołą Polską w Rzymie stworzyliśmy wirtualną pielgrzymkę, którą można zobaczyć na naszej stronie internetowej. Produkujemy też kreskówkę dla dzieci, opowiadającą historię życia Karola Wojtyły. Kilka odcinków jest już gotowych, planujemy ich około 100. Natomiast w poniedziałek w obecności ambasadora Niemiec Rolfa Nikela, wiceministra kultury Jarosława Sellina i kard. Kazimierza Nycza odsłonimy przed naszym muzeum fragment muru berlińskiego, ale z taką narracją, żeby przypomnieć, że to, co się wydarzyło w 1989 roku było zasługą Jana Pawła II i Polaków. Że była pierwsza pielgrzymka papieża do Polski, potem Solidarność, a z niej narodził się opór, który doprowadził do 1989 roku. Dopiero później na całą Europę ruszyła "Jesień ludów". Chcemy też odczarować mit o tym, że mur berliński upadł dzięki Niemcom czy innym narodom. Nie, to jest fundamentalna zasługa Jana Pawła II i prezydenta USA Ronalda Reagana. To jest zasługa Polaków i Solidarności.

Więcej informacji na stronie internetowej Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego oraz na Facebooku.

Rozmawiał: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
 120
Czytaj także