KrajAmeryka – helikopter w ogniu

Ameryka – helikopter w ogniu

Protest przed Białym Domem w USA
Protest przed Białym Domem w USA / Źródło: PAP/EPA / JIM LO SCALZO
Dodano
1 czerwca, dzień 90. Wpis nr 79 | Dziś będzie o Ameryce.

Mój kumpel jeszcze z obozu internowania, który wyemigrował w stanie wojennym do USA na Florydę opublikował posta, który kazał się zastanowić nad Stanami. Bo my niewiele wiemy co tam się teraz dzieje u nich w czasie pandemii. A dzieje się sporo, bo tam koronawirus jest nasycony podobnym poziomem zaczadzenia politycznego. Jak i w Polsce, tak i w USA zbliżają się wybory i koronawirus się upolitycznił, to znaczy stał się narzędziem w kampanii politycznej – i do obrony, i do ataku.

USA radziły sobie z pandemią różnie. Amerykanom ciężej coś nakazać, nie ma za bardzo jak ich trzymać przymusem w domu, zresztą to naród ludzi wolnych i jeśli cokolwiek, to można było tylko sugerować im pewne zachowania. Ale Amerykanie od razu się burzyli, zwłaszcza ci mniej strachliwi, czyli jednak elektorat Trumpa. Niby-kampania się ślimaczyła, widać, że Demokraci nie mają ani programowej, ani personalnej alternatywy – coś jak w Polsce do rezygnacji Kidawy. Trumpowi nie rosło, – wiadomo koszty izolacji i recesja – ale inni na tym nie zyskiwali.

I nagle zabili George’a Floyda. Zmarł on podczas zatrzymania przez białego policjanta, co jest dość częstym, również statystycznym przypadkiem w USA. Czasami po takich aktach odbywają się jakieś lokalne protesty, zarzucające białej policji agresję motywowaną powodami rasistowskimi. Ale dziś jesteśmy na wyborach i taka okazja nie może przejść bez konsekwencji.

I tak jak kiedyś odbywały się wielotysięczne manifestacje czarnej społeczności, tak i teraz mamy z nim do czynienia. Ale za tymi pokojowymi tłumami idą, jak USA szerokie, bandy rzezimieszków rabujących sklepy, podpalający kościoły i biura. Do tego zaktywizowali się zadymiarze z Antify, czyli skrajnie lewicowych bojówek, które razem z podburzonym motłochem mają plądrować miasta. Ameryka stanęła w płomieniach.

Postawiono w całych Stanach w gotowości Gwardię Narodową, jest rannych kilkudziesięciu członków ochrony Trumpa, który siedzi w podziemnym schronie w Białym Domu, otoczonym przez broniącą go Gwardię. Tak wygląda w tej chwili najsilniejsze państwo świata i strażnik światowego porządku. Cui bono?

Dla zwolenników Trumpa te ogólnonarodowe zamieszki to kolejny etap logicznego ciągu stworzonego przez Demokratów by ZA WSZELKĄ CENĘ obalić aktualnego prezydenta. Zaraz po wyborach mieliśmy akcję, że Trumpa wybrał Putin, były śledztwa, raporty – i nic. Ale zadyma była. Potem kolejny etap – trop ukraiński – pogrillowali prezydenta, ale impeachmentu się nie dało upichcić. Potem były zarzuty – u nas niesłyszalne i superabsurdalne – o „rasistowskie zamkniecie granicy z Chinami”, że niby ze względów rasowych zrobione. Czyli najpierw zarzuty, że Trump w ogóle to zrobił, potem, że zrobił to za późno. Dialektycznie. My tego nie wiemy w Polsce, bo dochodzą do nas tylko echa amerykańskich spraw, ale tam kontekst rasistowski stał się po wyborach wszechobecny, coś na kształt naszej walki o praworządność. Wszystko się do tego podciąga, stąd zarzut, że to rasistowsko się zamykać, bo zamyka się przed jakimiś (niewinnym?) krajem ze względu na przynależność etniczną jego obywateli. I jeśli w Chinach jest epidemia, to nie można Chińczyka nie wpuścić do USA, nawet jak rozniesie wirusa, bo to by było rasistowskie. Pisałem już o rasistowskim wirusie i to się zadziało.

Teraz po tym ciągu ma dojść do etapu krańcowego, czyli destabilizacji państwa. Wiadomo – byleby Trump nie wygrał. Jak się mówi, że zrobimy WSZYSTKO, to znaczy WSZYSTKO i teraz widzimy, co to „wszystko” znaczy. I media tym kręcą jak chcą, bo w głównej swej części są stronniczo anty-Trumpowe, coś na poziomie stosunku TVN i Gazety Wyborczej do Kaczyńskiego, tylko o dwa poziomy wyżej. Liberalne media są w podobny sposób co polskie powiązane z polityczną alternatywą konserwatystów, otwarcie jej sprzyjają, inicjują akcje i zwołują na manifestacje. Znamy to i wiemy, że można to rozkręcić do poziomu zbiorowej histerii. Pamiętamy „wolne media”, czy „wolne sądy”…

Trump właśnie wpisał Antifę na listę organizacji terrorystycznych. W świetle prawa ma na to papiery – organizacja dąży do destabilizacji państwa i jego organów za pomocą przemocy. Czegóż chcieć więcej? Teraz już tylko mnożą się tropy jak to Soros ich finansuje i wszystko zbiega się znów w powtarzalna mantrę, która nie ma końca. Liberalna demokracja jest ok, jak rządzi, jak nie rządzi – nic nie jest ok i dotychczasowi, acz zdetronizowani beneficjenci zrobią WSZYSTKO, by wróciło nowe-stare. Z drugiej strony nie ma żartów, bo władze amerykańskie szybko namierzają źródła finansowania organizacji uznanych za terrorystyczne i są dla nich bezwględne. I jeśli coś w tym względzie znajdą na Sorosa to kontrowersyjny miliarder o ambicjach wpływania na losy świata może mieć poważne kłopoty.

Sama Antifa, czyli lewackie bojówki, zbyt dobrze zorganizowana jak na anarchistów walczy z systemem w sposób totalny, neguje jakąkolwiek własność (atakuje nawet własność bezdomnych), nawołuje do włamywania się do domów białych i rabowania. Nawet jakaś „niewidzialna ręka” pozostawia w centrach ich zadym materiały budowlane (głównie kostkę brukową) w miejscach gdzie nie ma żadnych budów i są one od razu używane do zamieszek. Sceny, w których Murzyn po napadzie na sklep związał dwie pracownice a następnie je podpalił robią wrażenie. Antifa ma na serio za cel eskalację konfliktu i wciągnięcie biernej jeszcze większości czarnoskórych Amerykanów w krwawą konfrontację z białymi. Choć z drugiej strony to też gówniarze są, co widać po filmiku, na którym matka wyciąga z szeregów Antify swego syna i robi mu publiczny wpierdziel.

Ale to są Stany i tu nie ma żartów. Wszystko wisi teraz na włosku. Wystarczy, że pierwszy amerykański właściciel plądrowanego sklepu stanie z shotgunem na progu swojej własności i odstrzeli któregoś z rewolucjonistów akurat szukającego u niego fantów. Bo do tej pory własciciele jeszcze dają się pobić. I wtedy się zacznie, bo kto jak kto, ale czarnoskórzy rabusie to broń mają. I druga poprawka konstytucji USA nie zafunkcjonuje tak jak miała, czyli posiadanie broni nie będzie narzędziem obrony ludu przed opresyją władzą, ale narzędziem skierowanym przeciwko sobie przez lud podzielony przez tych, którzy chcą poprzez chaos do władzy dojść. I wszyscy zaczną strzelać do wszystkich, zaś władza nie ograniczy się już wtedy do użycia gumowych kul i gazu.

My widzieliśmy europejską Antifę na występach 11 listopada 2011 roku i nawet z jej importem z Niemiec, by wspomóc polskich towarzyszy. Było to za cichą zgodą wtedy panujących władz, bo nie ma chyba nic lepszego dla liberalnej demoracji niż uliczne burdy narodowców z lewakami. (Wtedy rząd staje się równoważącym centrum, ze społecznym przyzwoleniem do stosowania wielowektorowej przemocy). Przypomnijmy – w ramach obchodów Dnia Niepodległości niemieccy lewacy atakowali grupy historyczne ubrane w mundury piłsudczyków za to, że to (a jakże)… faszyści. Jak widać to ruch międzynarodowy.

W Ameryce George Floyd zmarł po interwencji miejskiej policji. Kierowanie pretensji do Trumpa za ten akt, jest albo kompletnym nieporozumieniem, albo manipulacją. To tak jakby za śmierć przechodnia spowodowaną przez warszawską Straż Miejską mieć pretensję do… prezydenta Dudy. To jest kompletnie od czapy, ale przecież nie to jest ważne kto ma tutaj rację. Ważne jest, żeby zrobić taką zadymę, aby nikt już nie rozróżniał swoich od wrogów, agresorów od broniących się, bo wtedy wszyscy wyjdą na winnych.

Demokracja liberalna broni się przed mylnymi wyrokami większości. Nawet poprzez wtrącanie jej w, na razie płomienny, ale później może i krwawy stan chaosu.

Idą wybory – gorsza wersja pandemii.

Jerzy Karwelis

Wszystkie zapiski na blogu„Dziennik zarazy”.

/ Źródło: dziennikzarazy.pl

Czytaj także

Od północy z 10 na 11 lipca trwa cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę 12 lipca. Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także