Warzecha: Duża część ludzi nie przestrzega restrykcji

Warzecha: Duża część ludzi nie przestrzega restrykcji

Dodano: 50
Łukasz Warzecha, " Do Rzeczy"
Łukasz Warzecha, " Do Rzeczy" / Źródło: PAP / Rafał Guz
- Obecnie na kwarantannie przebywa 100 tys. Polaków, którym rozregulowano życie. Jak zacznie się sezon na grypę takich osób przybędzie. Zjawisko będzie masowe. I co wtedy? Będziemy mieli milion osób na kwarantannie? To paraliż państwa. Nikt nie pomyślał, że ludzie przebywający na kwarantannie mieszka z rodziną. Podobno są ośrodki, w których można spędzić czas kwarantanny. Jednak ludzie mają swoje rzeczy w domach. Chcą być z bliskimi. To nonsens - mówi portalowi DoRzeczy.pl Łukasz Warzecha, publicysta tygodnika "Do Rzeczy".

Wszystko wskazuje na to, że wraz z 1 września uczniowie powrócą do szkół. Mimo, że bijemy rekordy, jeśli chodzi o ilość osób zarażonych koronawirusem. Może decyzja ministra edukacji była podjęta pochopnie?

Faktycznie ze strony ministra padła taka zapowiedź, ale nie wiemy, co wydarzy się do 1 września. Nie wiemy, w jakiej finalnie formie dzieci wrócą do szkół. Tym bardziej, że decydować o otwarciu placówki będzie dyrektor, który może nie pozwolić na to, że szkoła zostanie otwarta. Zresztą sama konferencja ministra edukacji niewiele wnosi do naszej wiedzy o tym, co dalej. Rodzice nie mają kontaktu ze szkołami, do których chodzą ich dzieci. Generalnie jesteśmy w tym samym punkcie, w którym byliśmy przed konferencją. Wszystko jest jedną wielką niewiadomą.

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że będzie stopniowo wdrażać restrykcje względem konkretnych obszarów, w których ilość zachorowań jest największa. Do tego dochodzą coraz surowsze kary za brak maseczek w miejscach, w których obowiązuje nakaz zakrywania nosa i ust. Jednak uczniów ten przykaz nie będzie obowiązywał. Jak to interpretować?

Rząd próbował sobie radzić z epidemią narzucając skrajne restrykcje przy okazji pierwszego lockdownu. W marcu i kwietniu zamknięto nas w domach, narzucono surowe restrykcje. Widać, że ludzie zmienili swoje podejście do restrykcji i duża ich część po prostu ich nie respektuje. Z jednej strony mówi się, że epidemia nie wygasa, a z drugiej dzieci mają wracać do szkół bez maseczek. Kompletny brak logiki. Chciałbym przypomnieć, że największą głupotą było zamykanie lasu na czas pierwszej kwarantanny. To była największa durnota. Wielu ludziom epidemia kojarzy się właśnie z takimi bezsensami. Jest jeszcze jeden problem.

Jaki?

Wysyłanie ludzi na kwarantannę. Obecnie przebywa na niej 100 tys.Polaków, którym rozregulowano życie. Jak zacznie się sezon na grypę takich osób przybędzie. Zjawisko będzie masowe. I co wtedy? Będziemy mieli milion osób na kwarantannie? To paraliż państwa. Nikt nie pomyślał, że ludzie przebywający na kwarantannie mieszkają z rodziną. Podobno są ośrodki, w których można spędzić czas kwarantanny. Jednak ludzie mają swoje rzeczy w domach. Chcą być z bliskimi. To nonsens.

Źródło: DoRzeczy.pl
 50
Czytaj także