Kraj"To pewnie trzeba było zrobić już wiosną". Rzecznik rządu o błędach ws. koronawirusa

"To pewnie trzeba było zrobić już wiosną". Rzecznik rządu o błędach ws. koronawirusa

Piotr Müller
Piotr Müller / Źródło: PAP / Mateusz Marek
Dodano 21
Byłoby dużym nietaktem i brakiem pokory stwierdzenie, że się zrobiło wszystko. Zrobiliśmy tyle, ile byliśmy w stanie i ile mieliśmy sił. Błędy zdarzają się zawsze – przyznał w programie "Express Biedrzyckiej" Piotr Müller.

W rozmowie z Kamilą Biedrzycką rzecznik rządu odniósł się do aktualnej sytuacji epidemicznej. Dziennikarka zwróciła uwagę, że w związku ze znaczącym wzrostem zachorowań na COVID-19 pojawiła się obawa przed niewydolnością służby zdrowia. Jako jeden z niepokojących sygnałów podała kolejki karetek przed SOR-ami.

– Podejmujemy działania w tej sprawie, między innymi dlatego właśnie powstają tzw. szpitale koordynujące w każdym województwie. Niestety nie wszystko jest w mocy ministra zdrowia, bo część z tych szpitali jest samorządowa, nie rządowa. Staramy się współpracować jak możemy. Tak, aby było wiadomo gdzie są wolne miejsca, żeby nie było sytuacji, że nie wiadomo dokąd zawieźć pacjenta – odparł Piotr Müller.

Dziennikarka zapytała wprost, czy rządzący nie powinni wcześniej przygotować takich rozwiązań. – Wielu mówi, że przespaliście lato. Zrobiliście wszystko żeby przygotować się na drugą falę? – zapytała Biedrzycka. W odpowiedzi na te pytania rzecznik rządu stwierdził, iż byłoby dużym nietaktem i brakiem pokory stwierdzenie, że zrobiło się wszystko. – Zrobiliśmy tyle, ile byliśmy w stanie i ile mieliśmy sił. Błędy zdarzają się zawsze – dodał.

Dopytywany o przykład takiego błędu Müller powiedział: "Trudno powiedzieć. Ale chociażby w zakresie koordynacji testów – teraz wdrożyliśmy refleksję ws. wydawania zleceń na testy przez POZ-y. To pewnie trzeba było już zrobić wiosną. Ale to wspólna nauka wszystkich instytucji publicznych i międzynarodowych".

Czytaj także:
"Uważam to za skandal". Prof. Simon o błędach rządzących
Czytaj także:
Zmiany w "Piątce dla zwierząt". Premier podał szczegóły

/ Źródło: se.pl

Czytaj także

 21
  • demades IP
    Szwecja w wojnie z koronawirusem postąpiła mądrzej, u nas nałożą się 2, bo grypa jak zawsze zimą dojdzie.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • pamiętam z dzieciństwa IP
      wymoczek ze Szwajcarii
      Dodaj odpowiedź 4 1
        Odpowiedzi: 0
      • minka IP
        Co odpowiedzieć milicji kagańcowej, gdy spyta o maseczkę? – instrukcja prawna

        Zacznijmy od tego, że samo Ministerstwo Zdrowia w osobie ministra Niedzielskiego, potwierdziło wadę prawną rozporządzenia, czyli aktu najniższego rzędu, który jest jednocześnie aktem wykonawczym. Zaraz po tym oświadczeniu padła deklaracja, że rząd przygotuje przepisy, które umożliwią policji skuteczne egzekwowania nakazu zakrywania ust i nosa. Nic takiego się nie stało, wprawdzie rozporządzenie zostało zmienione, z łamiącego prawo, na jeszcze bardziej łamiące prawa i wolności konstytucyjne, ale to w nie w rozporządzeniu tkwi problem. O tym co jest problemem mówią prawnicy od Ordo Iris po RPO Bodnara, a takiej zgodności w wykładni przepisów, czy raczej bezprawia nie było nigdy.

        Dlaczego obywatel Rzeczpospolitej Polskiej nie musi zakrywać ust i nosa, jeśli jest zdrowy lub nie jest podejrzany o zachorowanie? Odpowiedź jest banalna, bo nie ma takiego prawa, ściślej nie ma takiej podstawy prawnej, co wynika wprost z hierarchii aktów prawnych i czegoś, co się nazywa regułą kolizyjna. W naszym konkretnym przypadku, który jest tematem numer jeden rozmów Polaków, występuje podręcznikowa kolizja: „lex superior derogat legi inferiori - norma wyższa uchyla normę niższą.

        Bezprawne rozporządzenie nie może wychodzić poza tak zwaną delegację ustawową, oznacza to, że tylko podmioty wskazane w ustawie mają prawo do wydawania aktów wykonawczych do ustawy, ale ściśle związanych i nie wychodzących poza zakres ustawy. Brzmi to jak typowy prawniczy bełkot, ale jest bardzo proste i sprowadza się do jednego. Rozporządzenie w sprawie zakrywania ust i nosa może wydać Rada Ministrów i ten wymóg jest spełniony, natomiast wskazany w rozporządzeniu art. 46b ustawy z 5 grudnia 2008 r. brzmi zupełnie inaczej niż treść rozporządzenia odnosząca się do zakrywania ust i nosa, co więcej rozporządzenie rozszerza przepis ustawowy, a to już jest legislacyjny kryminał.

        I teraz po kolei o hierarchii aktów prawnych, w odniesieniu do interesującego nas zamordyzmu. Na samej górze mamy konstytucję i arcyważny w tym kontekście art. 31, który mówi, że jakiekolwiek ograniczenie praw czy wolności człowieka może być ustanowione tylko w ustawie. Zatem przechodzimy do ustawy i art. 46b stanowiącego podstawę dla bezprawnego rozporządzenia, co czytamy w punkcie czwartym wskazanego przepisu: „4) obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowania innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie". Jak widać mamy tutaj dwa wskazania: osoby chore i osoby podejrzane o zachorowanie. Pierwszy przypadek jest prosty, nie jesteś chory, to nie podlegasz wymienionym obowiązkom. Drugi jest znacznie szerszy, ale tylko w ZSRR wszyscy byli podejrzani, zatem z całą pewnością nie dotyczy to wszystkich, jak jest zapisane w rozporządzeniu, z wyłączaniem osób psychicznie chorych i niepełnosprawnych.

        Na szczęście ta sama ustawa precyzuje, kto jest podejrzany i dotyczy to osoby: „u której nie występują objawy zakażenia ani choroby zakaźnej, która miała styczność ze źródłem zakażenia, a charakter czynnika zakaźnego i okoliczności styczności uzasadniają podejrzenie zakażenia”. Znów ustawa podaje znacznie węższy przepis niż rozporządzenie, czyli rozporządzenie wychodzi poza delegację ustawową, co oznacza, że narusza art. 31 konstytucji, ponieważ takie przepisy, jakie są zawarte rozporządzeniu, mogą być sformułowane wyłącznie w ustawie. Mamy już wszystkie potrzebne dane do odpowiedzi na bezprawne zaczepki policji, bo tak to w obecnym stanie prawnym trzeba nazwać. Jakiej odpowiedzi udzielamy?

        „Na podstawie art. 31 konstytucji, w związku za art. 46b pkt 4 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu zakażeniom i chorobom zakaźnym u ludzi oraz ich zwalczaniu, odmawiam przyjęcia mandatu pozbawionego podstawy prawnej”.

        Powyższa wersję jest dla ambitnych, można sobie też wydrukować i nosić w kieszeni, ale komu się nie chce wdawać w zbędne dyskusje, po prostu mówi, że nie przyjmie mandatu który nie ma żadnej podstawy prawnej i to wszystko. Gdy odmawiamy przyjęcia sprawa trafia do sądu, czego się ludzie boją, ale zupełnie niepotrzebnie. Wnioski kierowane przez policję z mocy prawa muszą być umarzane i mamy cała serię takich umorzonych spraw, dokładnie z tych przyczyn, które zostały opisane. Ważne jest, aby jak najwięcej osób odmawiało przyjęcia mandatu, co nie kończy się 30 000 zł od sanepidu, to propagandowa brednia, w ogóle za brak kagańca sprawy nie są kierowane do sanepidu. Nie ma się czego bać, przy odmawianiu przyjęcia mandatu, ponieważ jest to działanie zgodne z prawem, w przeciwieństwie do bezprawnych działań milicji kagańcowej.

        https://www.kontrowersje.net/co_odpowiedzie_milicji_kaga_cowej_gdy_spyta_o_maseczk_instrukcja_prawna
        Dodaj odpowiedź 13 2
          Odpowiedzi: 0
        • wasyl IP
          PiS był zainteresowany wyborami , a Przecież kłamczuszek mówił ,że epidemii nie ma i można pójść na wybory . Teraz jak trwoga to tylko do d..a. Służba zdrowia za PRLu miała 10,5 % PKB a teraz nie wiem czy jest nawet 4 %, sięgnęliśmy dna i to jeszcze bardziej się pogłębia .
          Dodaj odpowiedź 4 8
            Odpowiedzi: 1
          • minka IP
            Pachołki żydowskich bankierów...

            Dodaj odpowiedź 13 7
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także