Gośćmi publicysty "Do Rzeczy" Rafała Ziemkiewicza w dzisiejszym "Saloniku politycznym" na antenie Telewizji Republika byli Kamila Baranowska oraz Łukasz Warzecha z "Do Rzeczy" i Stanisław Janecki z "wSieci", którzy rozmawiali m.in. o nowelizacji ustawy o zgromadzeniach, a także o zapowiadanym marszu opozycji na 13 grudnia. – Po co była PiS-owi ta ustawa o zgromadzeniach? Odpowiedzią może być przejęcie socjotechniki PO, która kopała w klatkę z małpą. W tym wypadku małpą jest Mateusz Kijowski i Komitet Obrony Demokracji – stwierdził Ziemkiewicz.
Antyrządowa demonstracja 13 grudnia
Przypomnijmy, że w rocznicę stanu wojennego na ulice Warszawy mają wyjść przeciwnicy PiS. Pod listem nawołującym do demonstracji podpisali się m.in. lider KOD Mateusz Kijowski, szefowie PO i .Nowoczesnej, Grzegorz Schetyna oraz Ryszard Petru, a także Władysław Frasyniuk i Lech Wałęsa. Do antyrządowych protestów nawołuje również płk rez. Adam Mazguła, który stan wojenny nazwał "kulturalnym wydarzeniem".
– Opozycja nie wiedziała, kogo Kijowski ogłosi pod apelem czy odezwą do narodu ws. obchodów 13 grudnia. Jak już się to wydarzyło, to dla PO oraz.Nowoczesnej było za późno, by się wycofać. Oznacza to dla nich utratę wizerunkową – ocenił Ziemkiewicz.
Warzecha powiedział, że jego zdaniem Platforma Obywatelska, która – przynajmniej z założenia – zdaje się być poważną opozycją, nie kontroluje procesu, w którym bierze udział. – Z wizerunkowego punktu widzenia, włączenie niektórych osób - mam tu na myśli chociażby Pieczyńskiego, mówiącego o wiedźmach - jest ryzykowne i nieopłacalne. Jeśli PO planuje współpracę z Lechem Wałęsą i uważa, że on im przysporzy zwolenników to proces demencji intelektualnej wśród członków tej partii zaszedł naprawdę daleko – zaznaczył publicysta "Do Rzeczy".
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
