"Wreszcie wiem dlaczego jestem podejrzewany o współpracę z SB". Zaskakujący wpis Wałęsy

"Wreszcie wiem dlaczego jestem podejrzewany o współpracę z SB". Zaskakujący wpis Wałęsy

Dodano: 
Lech Wałęsa, b. prezydent
Lech Wałęsa, b. prezydent Źródło: PAP / Adam Warżawa
Był prezydent po raz kolejny zabrał głos w mediach społecznościowych, odnosząc się do stawianych mu zarzutów o współpracę ze Służbami Bezpieczeństwa.

"Paradoks i chichot historii !? Ci, którzy atakowali mnie i atakują oskarżając o rzekomą współpracę ze służbami pracowali w zakładzie dalej ciesząc się przywilejami, awansują po szczeblach kariery, Sprawdziłem listę niby pokrzywdzonych i oświadczam że nikt z tych ludzi nie miał problemów, mnie zaś jako jedynego wyrzucano na »zbity pysk« pozostawiając bez środków do życia" – napisał na Facebooku Lech Wałęsa.

"Trzeci odcinek wspomnień z 1970 r. Wreszcie wiem dlaczego jestem podejrzewany o współpracę z SB" – pisze dalej polityk.

"Tego trzymania mnie przez dyrektora nie było widać bo na stole było takie grube zielone związkowe płótno/nakrycie. W pierwszej nocy strajku naszą trójkę, niby kierującą strajkiem, wyłapali SB-ecy zakazując zgłaszania się do kierowania, maksymalnie strasząc. Ja nie posłuchałem i tak musiał powstać drugi komitet już wieloosobowy. Właściwie czułem się odpowiedzialny jako wybrany na szef strajku. Po kilku godzinach strajku najpierw w komitecie trzy osobowym, potem w wieloosobowym zorientowałem się że nie mamy najmniejszej szansy na dobry wynik tego zrywu. W pierwszym i drugim komitecie właściwie nikt nikogo nie znał, a więc nikt nikomu nie ufał, wszyscy patrzyliśmy na siebie podejrzliwie. Niekończące dziwne dyskusje nic się nie kleiło nie posuwały spraw do przodu. Żadnej myśli przewodniej, od przypadku do przypadku.Nie jesteśmy w ogóle przygotowani do walki i do negocjacji. Strona komunistyczna zorganizowana wszystko i wszystkich dokumentuje. Dla mnie jest wszystko jasne, wszystkich odważnych i aktywnych chcą wyłuskać i rozliczyć po komunistycznemu. Dlatego podejmuję postanowienie wszelkimi możliwościami ochronić wartościowe jednostki by przygotować następną mądrzejszą rozgrywkę. Hamuję zapędy prowokatorów przeciwstawiam się nierozważnym działaniom. To mogło wyglądać podejrzliwie, a dla SB że wspieram ich działalność" – czytamy we wpisie byłego prezydenta.

"Tak się złożyło że interes mój koncepcyjny tzn przygotowanie i ochrona najwartościowszych jednostek na przyszłą mądrzejszą rozgrywkę, i plan SB był podobny. SB starało się nie dopuszczać do protestowania. Ja robiłem przygotowawczą robotę pod przyszłą rozgrywkę,ale jednocześnie hamowałem nieprzygotowany wybuch społeczny. Po drodze załoga wybrała mnie na spotkanie z E. Gierkiem gdzie padło słynne POMOŻEMY,Taka dziwna niedookreślona sytuacja trwała do 1976 r. Coraz bardziej byłem niezadowolony z poczynań komunistów, wystąpiłem ostro przeciw na spotkaniu wyborczo związkowym. Byłem wtedy działaczem ZZ i delegatem na stoczniową konferencje ZZ. Więc formalno-prawnie nie do ruszenia. Jednak w trybie natychmiastowym po 10 latach pracy w stoczni zostałem natychmiastowo zwolniony. Nie mogłem organizować żadnych struktur bo byłem inwigilowany. Czekałem, przewidując że takie struktury powstaną i ja się do nich dołączę. Tak też się stało. C.D.N." – pisze dalej Wałęsa.

Czytaj też:
Riposta naukowców i lekarzy. Walka z COVID-19 to problem interdyscyplinarny
Czytaj też:
Premier Morawiecki składa życzenia Polakom. Świąteczny spot KPRM

Źródło: Facebook / Lech Wałęsa
Czytaj także