Z "Wyborczą" na grzybobraniu
  • Marcin MakowskiAutor:Marcin Makowski

Z "Wyborczą" na grzybobraniu

Dodano: 83
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Obraz Šárka Jonášová z Pixabay
Kiedy wydawało się, że już nic nie poprawi nam humoru w tym depresyjnym jak noc w Bełchatowie roku, na pomoc przyszła niezastąpiona "Gazeta Wyborcza". W opublikowanym niedawno wywiadzie "Seks w wielkim lesie", który dla niepoznaki ukryto w dziale "Kultura", możemy się dowiedzieć rzeczy, których o lesie i przyrodzie… chyba wiedzieć nie chcieliśmy. Narratorem jest autor książki Łukasz Łuczaj, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego, podpisany jako "biolog, botanik, innowator i wizjoner".

Profesor od dłuższego czasu mierzył się z zamiarem wydania książki, traktującej łono natury w sposób dosłowny, ale ponieważ obawiał się o pruderię Polaków, na pierwszy ogień opublikował swoje refleksje po angielsku. Niestety dość szybko zauważył, że "Polacy średnio radzą sobie z angielskim, nawet osoby, które uważa za inteligentne, skarżyły się, że ciężko im przebrnąć przez całość, nie znają fachowego słownictwa, którego używa". Stąd wydanie "po naszemu".

Biolog zdradza dziennikarzowi "Wyborczej", że kiedy składał książkę, musiał nieustannie balansować "między pornografią i literaturą", oraz unikać przesadnych wulgaryzmów. Skończyło się na dosadnych opisach oraz romantycznym leśnym mistycznie. Autor zachęca do uprawiania miłości na kłodach, konarach, na mchu, między paprociami, w zbożu, parku - zachwala zalety "doggingu", czyli seksu połączonego z ekshibicjonizmem. Ja zdradza, samo zbliżenie do lasu sprawia, że odczuwa "narastające napięcie i podniecenie", a ewentualnych otarć podczas stosunku bać się nie należy, bo "drobne odrapania mogą być całkiem przyjemne", jak "seks połączony a akupunkturą".

Najlepsze jest jednak na końcu. "Istnieją ludzie, którzy masturbują się grzybami. Na Facebooku działa zamknięta grupa, której członkowie robią sobie zdjęcia z grzybami i ma to podtekst mocno erotyczny. Wiele osób przyznaje się do tego, że podnieca je zapach grzybów, że się nimi smarują, bo są śliskie i mogą pełnić rolę naturalnych lubrykantów" – ujawnia Łuczaj.

"Ale w jaki sposób można wykorzystywać grzyby do masturbacji? Przecież one są bardzo kruche!" - pyta dziennikarz. "Smarować się nimi" - odpowiada autor książki, dodając, że poleca maślaki. Co z warzyw? "Ogórek i cukinia są dość łatwe w obsłudze, ale czytałem raporty medyczne, z których wynika, że jedna pani miała problem i trafiła do szpitala z powodu jabłka.

Moja koleżanka, gdy jej opowiadałem, o czym traktuje jeden z rozdziałów "Seksu w wielkim lesie", wyznała: - Stary, ja używam białej rzodkwi, bo jest twarda i zarazem sprężysta, a mężczyźni rozczarowują" - wyznaje profesor.

I czy nie robi się od razu weselej? Pytanie tylko, co na to Sylwia Spurek. Czy grzyby i rzodkwie nie mają prawa do swoich praw? Czy ktoś je pytał o zdanie? No właśnie.

Czytaj też:
"Margot" oskarża liderkę Strajku Kobiet. "Przemoc o podłożu seksualnym"
Czytaj też:
Kwaśniewski: Totalna manipulacja "Wyborczej"

Źródło: DoRzeczy.pl
 83
Czytaj także