Przewodniczący NSZZ "Solidarność" w rozmowie z portalem Wpolityce.pl, odnosi się do swojej wypowiedzi, w której zapowiedział wyjście związkowców na ulice. – To, co się dzisiaj dzieje to wielka hucpa. Jeśli druga strona myśli, że będziemy się temu biernie przyglądać, to się myli. Przygotowujemy się do wyjścia na ulice i policzenia się. My ich czapkami przykryjemy – wczoraj na antenie TVP Info.
Czytaj też:
Solidarność wyjdzie na ulice? Duda: Policzymy się, nie będziemy bierni
Piotr Duda podkreśla, że przygotowywane demonstracje nie są ani przeciw Komitetowi Obrony Demokracji, ani prorządowe, ale w obronie zasad demokratycznych. – Jeżeli dziś widzimy i słyszymy, jak z z ust szefów klubów opozycyjnych: pana Petru czy Schetyny, że rządzący stracili mandat i to oni są suwerenem, to my się z tym nie zgadzamy – mówi szef "Solidarności. W jego ocenie, sytuacja wygląda odwrotnie. – Jeżeli ktoś uważa, że obecnie rządzący mu się nie podobają, to za trzy lata może zmienić tę władzę przy urnie wyborczej – wskazuje.
– My czekaliśmy na zmianę władzy osiem lat, protestowaliśmy też na ulicach, ale były to konkretne protesty: domagające się jednej czy drugiej decyzji; o wieku emerytalnym, umowach śmieciowych, etc. A dziś? Tutaj protesty są tylko po to, by obalić władzę – zauważa. Przewodniczący "Solidarności" przypomniał słowa Wałęsy, kiedy związkowcy wychodzili na ulice, że od zmiany władzy jest kartka wyborcza, a nie ulica.
Duda zaznaczył, że dziś jest atakowany za to, że chce wyprowadzić ludzi na ulicę. – Pan widzi, kto nawołuje do anarchii, do wojny domowej? – pytał dziennikarkę. – Na ulicach siedzą dziś ci, którzy nie mogą się pogodzić z demokracją w naszym kraju. Czy demokracja jest tylko wtedy, gdy oni są przy władzy? Nie. Przy urnie wyborczej można zmieniać władzę: czy to prezydenta czy parlament – skwitował.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
