Od kilku dni internauci przypominają słowa Bronisława Komorowskiego z maja 2012 roku, kiedy związkowcy z "Solidarności" w proteście przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego zablokowali Sejm. Wypowiedź ówczesnego prezydenta była ostra i bezkompromisowa. – W moim przekonaniu blokada Sejmu jest zjawiskiem nieprawdopodobnie groźnym. Powinna spotkać się ze zdecydowanym odporem opinii publicznej i wszystkich sił politycznych, także i wszystkich środowisk dziennikarskich jako zjawisko groźne dla polskiej demokracji – przekonywał.
Komorowski ocenił wówczas, że można nie lubić parlamentu lub poszczególnych posłów, ale należy szanować polską demokrację, której przejawem jest swobodne działanie parlamentu. Według niego w działacze "Solidarności" próbowali, przez pewien czas skutecznie, "ubezwłasnowolnić serce polskiej demokracji". Były prezydent podkreślał, że jest to rzecz nie do zaakceptowania i wymaga "ostrych decyzji i reakcji ze strony władzy wykonawczej w Polsce".
Kiedy dziś Marcin Zaborski na antenie RMF FM przypomniał mu te słowa, zestawiając je z piątkową blokadą Sejmu, Bronisław Komorowski odpowiedział: "Ale teraz wypuszczono, jak słyszałem". Były prezydent tłumaczył, że widział z kolei "blokowane wejście do sali kolumnowej przez straż marszałkowską i przez polityków PiS, którzy nie chcieli wpuścić posłów opozycji na salę obrad".
– Dzisiaj nie widzę ani jednego momentu blokowania parlamentu. Blokowanie mównicy sejmowej, to jest pewne naruszenie regulaminu, na pewno tak. Wie pan, każdy tego rodzaju czyn trzeba oceniać, jeśli pan chce, z punktu widzenia tego, kto to sprowokował, tego rodzaju niedobrą sytuację – podkreślił.
Jak widać, swoje odzwierciedlenie znajduje tu stare przysłowie, mówiące że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
facebookCzytaj też:
Komorowski: Największą satysfakcję miałem, gdy czmychał Jarosław Kaczyński
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
