"Tak jak do grudnia ubiegłego roku spersonalizowanym złem był Andrzej Rzepliński, tak teraz staję się nim ja" – twierdzi Biernat.
Przyznaje jednocześnie, że nie wykorzystał urlopu, ale był sędzią sprawozdawcą w 15 sprawach zakończonych orzeczeniem w fazie merytorycznej. "Pani sędzia J. Przyłębska natomiast wykorzystała urlop, ale nie była sprawozdawcą w żadnej sprawie zakończonej orzeczeniem w tej fazie. Jej troska o moje prawa pracownicze dominuje nad troską o wykonywanie obowiązków sędziowskich" – ocenia.
Dodaje, że nie złamał tym prawa, ponieważ "tam gdzie sędzia sprawuje władzę sądzenia, nie jest pracownikiem, a prawo pracy nie może być interpretowane w sposób uniemożliwiający wykonywanie jego funkcji konstytucyjnej".
Sędzia Biernat podkreśla również, że Trybunał Konstytucyjny nie pracuje w normalnym trybie, o czym zapewniała w wywiadzie prezes TK. "Wśród wielu przyczyn osłabienia rytmu pracy, jeśli nie wręcz sparaliżowania, jest zmniejszająca się liczba sędziów wykonujących realnie funkcje sędziowskie" – twierdzi. "Cierpią na tym obywatele, samorządy terytorialne i zawodowe oraz i inne podmioty prawa, których sprawy czekają na rozpoznanie" – dodaje.
"W ostatnim czasie p. sędzia J. Przyłębska udziela wielu wywiadów w środkach masowego przekazu. Prostowanie nieścisłości zawartych w tych wypowiedziach uważam za swój obowiązek i czynię to nie tylko w imieniu własnym, ale też sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w każdym razie ich większości" – poinformował w oświadczeniu Stanisław Biernat.
Pełną treść oświadczenia opublikowało rmf24.pl
Czytaj też:
Wiceprezes TK chce przerwać swój urlop. "Nie jestem podporządkowany swojemu zwierzchnikowi"Czytaj też:
DGP: Korespondencja sędziów TK pod specjalnym nadzorem
