O dawaniu w szyję
  • Tomasz RowińskiAutor:Tomasz Rowiński

O dawaniu w szyję

Dodano: 7
Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Jarosław Kaczyński, prezes PiS Źródło: Twitter / Prawo i Sprawiedliwość
Prezes PiS się nie pomylił – negatywne efekty emancypacji kobiet, np. w postaci przejmowania przez nie złej skłonności wielu mężczyzn do pijaństwa, trzeba uznać za przyczynę niskiej dzietności.

Jeśli mnie pamięć nie myli, to Rafał Matyja, jeden z najciekawszych komentatorów polskiej polityki ostatnich dekad, już w czasach pierwszych rządów PiS określił Jarosława Kaczyńskiego mianem „mistrza sytuacji”. Choć lata mijają i wielu chciałoby odesłać prezesa na emeryturę, ten raz po raz udowadnia, że nie utracił zdolności rozgrywania emocji nie tylko polskiej klasy politycznej, lecz także politycznej publiczności. Jego wypowiedź na temat związku kryzysu demograficznego i nadużywania alkoholu przez kobiety była oczywiście na swój sposób wulgarna – w stylu przypominającym przaśne i knajpiane gawędziarstwo – ale jednocześnie w jednej chwili odwróciła uwagę niemal wszystkich w Polsce od bieżących, poważnych problemów, z którymi mierzy się nasz kraj. W kąt poszły wojna, inflacja, reforma sądownictwa, uchodźcy, przezbrajanie polskiej armii, wszystko – cokolwiek sobie pomyślicie. Słowa o „dawaniu w szyję” naprawdę przykryły całą polityczną rzeczywistość. Opozycja w jednej chwili porzuciła dotychczasowe narracje i zaczęła zmasowaną kampanię obrony… „niewieściej cnoty”, parafrazując szeroko wyszydzone powiedzonko prof. Pawła Skrzydlewskiego, doradcy ministra Przemysława Czarnka.

Można się zastanawiać, czy Jarosław Kaczyński celowo postanowił wziąć pod włos publiczność czy po prostu od czasu do czasu udaje mu się, niejako mimochodem, zrestartować mentalne ścieżki opinii publicznej. Jedno jest pewne, że po prostu to robi. Naprawdę jest coś zabawnego w tym, że udaje mu się to z taką łatwością. A cała scena polityczna, niczym baletnicy i baletnice na znak reżysera, zaczyna przebierać nóżkami wedle podanego przez Kaczyńskiego rytmu i melodii. Biorąc jednak pod uwagę, że kilka dni później prezes PiS wspomniał tym razem o szaleństwie świata, w którym 12-latki ogłaszają się lesbijkami, należałoby uznać, że Kaczyńskiego wciąż cechuje głębokie rozeznanie w emocjonalnym terenie Polaków, a gierki z publicznością wciąż są dla niego pewnego rodzaju pożyteczną rozrywką i rozgrywką. Jeśli faktycznie zmierzył taką zmianę nastrojów i zestawów tematów przerabianych przez komentariat, to trzeba powiedzieć, że mu się udało.

Cały artykuł dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 7
Czytaj także