W czyim imieniu protestują feministki? "Nie walczą w interesie kobiet, tylko walczą z kobiecością"

W czyim imieniu protestują feministki? "Nie walczą w interesie kobiet, tylko walczą z kobiecością"

Dodano: 84
czarny protest
czarny protest
– Feminizm to w rzeczywistości bardzo antykobieca ideologia i taki też charakter miały czarne protesty, epatujące wulgaryzmem i agresją –  tłumaczy w rozmowie z DoRzeczy.pl dr Joanna Banasiuk, wiceprezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

DoRzeczy.pl: "Nie składamy parasolek, bo ten rząd nienawidzi kobiet” – deklarują część środowisk kobiecych i zapowiada kolejny czarny protest w najbliższym tygodniu. Czy rząd prowadzony przez kobietę, faktycznie szkodzi Polkom?

Dr Joanna Banasiuk, wiceprezes zarządu Ordo Iuris: Nie mam wątpliwości, że feministki chcą w ten sposób wykorzystać antyrządowe nastroje środowisk lewicowych przeciwko rządowi. W rzeczywistości jednak czarny protest został zorganizowany przeciwko inicjatywie obywatelskiej, do której rząd podchodził sceptycznie, a która popierana była masowo przez kobiety. Przeprowadzone na zlecenie Ordo Iuris badania opinii publicznej wskazują na wysokie, ponad 60 procentowe poparcie kobiet dla całkowitej ochrony życia ludzkiego. Tak więc feministki nie walczą w interesie kobiet tylko walczą z kobiecością, bo uważają, że kobiecość czyni nas, kobiet, czymś gorszym i narażonym na dyskryminację. Dlatego też walczą z macierzyństwem. Jest to jednak jakieś dramatyczne nieporozumienie i przejaw kryzysu tożsamości feministek. Feminizm to w rzeczywistości bardzo antykobieca ideologia i taki też charakter miały „czarne protesty”, epatujące wulgaryzmem i agresją, które z kobiecością nie mają nic wspólnego.

Trzeba jednak przyznać, że w ubiegłym roku organizatorzy czarnych protestów wyprowadzili na ulice tysiące kobiet. Z czego wynika tak duża motywacja protestujących?

Złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze, w akcję promocyjną tego happeningu były zaangażowane ogromne koncerny medialne, zatem masowość tego wydarzenia mnie w żaden sposób nie dziwi. Jednocześnie były to manifestacje znacznie mniejsze niż te, które organizował KOD lub które organizowano w związku z kontrowersjami wokół reformy Sądu Najwyższego. 

Po drugie, w kampanię tę włączyły się uczelnie wyższe. Uniwersytet Warszawski ogłaszał w mediach społecznościowych i w internecie usprawiedliwienie nieobecności, inne uniwersytety zwalniały studentów z zajęć. Niekiedy władze jednostek uniwersyteckich wręcz agitowały za udziałem w marszach, co jest wyjątkowo bulwersujące, pokazuje bowiem ideologiczne zaangażowanie uczelni wyższych w polityczne protesty. Oczywiście dodatkowym czynnikiem było kłamliwe prezentowanie treści inicjatywy obywatelskiej Stop Aborcji, co skutecznie nakręcało emocje.

Prawa kobiet w szczególny sposób, stały się od tego czasu tematem nie tylko debaty społecznej, ale też kwestią polityczną, to dobrze?

Prawa kobiet od zawsze są tematem politycznym. Intensywność emocji politycznych towarzyszących postulatom feministycznym w ostatnich miesiącach jest z pewnością także wypadkową wyraźnego podwyższenia temperatury sporu politycznego w Polsce. Osobiście jednak nie mówiłabym o „prawach kobiet” ale o programie feministycznym, który z prawdziwym dobrem kobiet nie musi mieć wiele wspólnego.

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris przygląda się sytuacji prawnej w Polsce, także pod kątem opieki nad kobietami i rodziną. Jakie obecnie, Państwa zdaniem są największe problemy kobiet w naszym kraju?

Sytuacja kobiet od samego początku znajduje się w centrum zainteresowania Ordo Iuris. Większość naszych pracowników to kobiety. Widzimy bardzo wyraźnie, w jaki sposób realizacja feministycznych programów utrudnia kobietom życie zgodnie z ich prawdziwymi priorytetami. Zatem realna dyskryminacja kobiet jest tematem któremu poświęcamy wiele uwagi. Nie rozumiemy, dlaczego dyskryminuje się pracę kobiet w domu i ich zaangażowanie wychowawcze, zmuszając je do szukania źródeł utrzymania poza domem. 

Obecnie kobiety chcące poświęcać swój czas życiu rodzinnemu i wychowaniu dzieci są pozbawiane zabezpieczenia socjalnego. Nie rozumiemy, z jakiego powodu zaangażowanie personelu placówek wychowawczych jest traktowane przez państwo jako praca, a zaangażowanie matek w wychowanie własnych dzieci jako bezrobocie i „nicnierobienie” oraz patologia społeczna o określana mianem „dezaktywizacji zawodowej”. Niestety, kobietom uniemożliwia się dokonywanie w pełni wolnych wyborów co do kształtu swego zaangażowania życiowego, poddając je bezwzględnej presji ekonomicznej i kulturowej, wyrażającej się stygmatyzacją społeczną matek. W ramach Instytutu analizujemy te obszary wykluczenia społecznego kobiet i staramy się proponować rozwiązania zapewniające kobietom prawdziwie swobodne wybory życiowe.

Jedną z kwestii poruszanych przez protestujące organizacje jest kwestia aborcji. Obecnie trwa zbiórka podpisów pod projektem "Zatrzymaj aborcję", zakazującym aborcji eugenicznej, z drugiej strony Komitet Ratujmy Kobiety zebrał już niezbędne 100 tysięcy podpisów pod projektem liberalizujący prawo o dostępie do aborcji. Czy to oznacza, że jesienią czeka nas kolejna odsłona dyskusji na ten temat?

Dyskusja na temat konieczności całkowitej ochrony życia najsłabszych dzieci trwać będzie do momentu, aż te najbardziej bezbronne istoty ludzkie zaczną być wreszcie traktowane jak ludzie i doczekają się pełnej prawnej ochrony. 

We współczesnej kulturze bardzo żywe są jednak antykobiece treści promujące śmierć w opakowaniu języka „praw”. My kobiety musimy jednak stanowczo opowiedzieć się za życiem. Jesteśmy jego kapłankami i piastunkami i nie możemy zaprzeć się naszej kobiecości w tym względzie.

Czytaj też:
Ordo Iuris do ONZ: aborcja nie chroni życia ale je niszczy

Autor: Zofia Magdziak
Źródło: DoRzeczy.pl
+
 84
Czytaj także