Masowe protesty proaborcyjne kobiet, które sprzeciwiały się wprowadzeniu pełnej, prawnej ochrony życia w Polsce były główną przyczyną wycofania się rządu Prawa i Sprawiedliwości z poparcia ustawy przygotowanej przez środowiska obrońców życia. Dziś, gdy kobiety powracają na ulice polskich miast, by domagać się liberalizacji prawa aborcyjnego, minister spraw zagranicznych był pytany przez Roberta Mazurka w porannej rozmowie RMF FM o to, czy powtórzyłby swoje słowa sprzed roku, gdy mówił o protestujących kobietach „Niech się bawią”.
– Nie ma potrzeby dzisiaj – odpowiedział szef MSZ. – Wiemy, że te protesty takiej skali nie będą miały. Wiemy również, że (w tamtym roku – red.) były też częściowo ideologicznie motywowane, więc podchodzimy do tego spokojniej. Tym bardziej, że to bardzo prospołeczny i prosocjonalny rząd. Nie ma potrzeby tak gwałtownie protestować przeciwko temu rządowi – mówił Waszczykowski.
Czytaj też:
Ordo Iuris o czarnych protestach. "Rzekoma spontaniczność protestów była sowicie opłacana"
Czytaj też:
Czarny protest powraca. Jutro kolejna konfrontacja uliczna
