Według ustaleń policjantów do kradzieży doszło w nocy z 27 na 28 listopada. Złodziej najpierw miał ukryć się w łazience, a później najprawdopodobniej drogą wentylacyjną znajdującą się w podwieszanym suficie dostać się do salonu. "Przedostał się do sklepu, wyjął z biurka klucz do skarbca, ukradł biżuterię i zegarki warte ponad 700 000 zł" - czytamy na stronie śródmiejskiej komendy.
W miejscu kradzieży została jednak lina po której opuścił się z sufitu na podłogę. Policjanci wytypowali już nawet podejrzanego o kradzież. To mężczyzna, którego uchwycił sklepowy monitoring kilka godzin przed kradzieżą. – W nocy również działał monitoring, ale nie zarejestrował żadnego ruchu. Być może sprawca wiedział, gdzie kamery są usytuowane – mówi asp. sztab. Robert Koniuszy ze śródmiejskiej policji.
