W piątek poszedł o krok dalej, mówiąc o potencjalnym "przyjaznym przejęciu" Kuby przez Stany Zjednoczone. Wcześniej zapowiadał rychły upadek komunistycznych władz w Hawanie, wskazując na odcięcie dostaw ropy naftowej jako czynnik przesądzający o losie reżimu.
Od zapowiedzi upadku do "przyjaznego przejęcia"
Jeszcze pod koniec stycznia Trump oceniał, że "Kuba wkrótce upadnie", argumentując, iż utrata wenezuelskiego wsparcia surowcowego pozbawiła wyspę kluczowego źródła energii i finansowania. Podkreślał, że przez lata Caracas dostarczało Hawanie ropę w zamian za wsparcie służb bezpieczeństwa. Kilka dni temu retoryka amerykańskiego przywódcy uległa zmianie. Przed wylotem do Teksasu oświadczył, że trwają rozmowy z władzami Kuby, a ich efektem może być "przyjazne przejęcie". Jak zaznaczył, sytuacja gospodarcza wyspy jest bardzo trudna – brakuje pieniędzy i surowców energetycznych. W imieniu USA rozmowy ma prowadzić sekretarz stanu Marco Rubio.
Władze Kuby rozmawiają z nami. Mają ogromne kłopoty, jak wiecie, nie mają pieniędzy, nie mają ropy, teraz nic nie mają, ale rozmawiają z nami i być może dojdzie do przyjaznego przejęcia – powiedział Trump podczas rozmowy z dziennikarzami przed wylotem do Teksasu. Po wielu, wielu latach, odkąd mieliśmy z nimi do czynienia, może dojść do przyjaznego przejęcia. Słyszałem o Kubie, od kiedy byłem małym chłopcem, ale oni mają ogromne kłopoty i myślę, że moglibyśmy zrobić coś dobrego, bardzo pozytywnego dla ludzi, którzy zostali stamtąd wyrzuceni albo tych, którzy mają jeszcze gorzej i którzy tam mieszkają – dodał.
Sankcje i presja energetyczna
Równolegle administracja w Waszyngtonie podjęła konkretne działania prawne. Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze uruchamiające proces nakładania sankcji na towary z państw, które sprzedają lub przekazują ropę Kubie. Ogłoszono także stan nadzwyczajny, argumentując, że działania rządu w Hawanie zagrażają bezpieczeństwu USA. W oficjalnym komunikacie prezydent zarzucił władzom Kuby współpracę z państwami i podmiotami wrogimi Stanom Zjednoczonym, w tym z Federacja Rosyjska, Chińska Republika Ludowa oraz Iran.
Administracja Trumpa, po wcześniejszych działaniach wobec władz w Caracas, ocenia, że odcięcie Kuby od stabilnych dostaw surowców może przyspieszyć proces transformacji politycznej. Część amerykańskich mediów sugeruje, że celem jest porozumienie z wybranymi przedstawicielami elit rządzących w Hawanie i doprowadzenie do kontrolowanej zmiany władzy.
Kuba od lat zmaga się z poważnym kryzysem gospodarczym. Wysoka inflacja, niedobory żywności, energii i leków oraz masowa emigracja pogłębiają destabilizację społeczną. Według przytaczanych w mediach danych znaczna część społeczeństwa żyje w ubóstwie, a gospodarka nie jest w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb obywateli.
Czytaj też:
Sąd dał zielone światło. Trump może budować "symbol wielkości Ameryki"Czytaj też:
Obrońcy życia znów krytykują Trumpa. O co poszło?
