KrajNisztor: W bankach rządzą ludzie służb

Nisztor: W bankach rządzą ludzie służb

Piotr Nisztor
Piotr Nisztor / Źródło: PAP / Arek Markowicz
Dodano 59
Sektor bankowy to krwioobieg gospodarki państwa, mocno zinfiltrowany przez tajne służby PRL. Ludzie, którzy zajmują kierownicze stanowiska w bankach, nie znaleźli się tam przypadkiem – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy, autor książki "Skok na banki".

Damian Cygan: Kto kontroluje pieniądze Polaków?

Piotr Nisztor: W okresie PRL-u kluczowe decyzje w sektorze bankowym podejmowali ludzie służb specjalnych – zarówno wojskowych, jak i cywilnych. Po 1989 r. niewiele się zmieniło. I nie ma się co dziwić. Przecież np. powstały w latach 80. BRE został założony przez ludzi PRL-owskich służb specjalnych. Bank ten działa do dziś pod nazwą mBank, a jego prezesem jest Cezary Stypułkowski, który – jak wynika z dokumentów IPN – został zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie "Michał". Udział w tworzeniu BRE miał m.in. Andrzej Dorosz, kontakt operacyjny pseudonim "Dora", później w latach 90. wiceprezes, a następnie prezes Pekao SA. Jednak kluczową postacią w historii BRE był ktoś inny – Krzysztof Szwarc, pierwszy prezes tego banku, który fotel szefa zajmował przez długie lata III RP. To współpracownik Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego o pseudonimie "Socha". Takich osób, które funkcjonują obecnie w sektorze bankowym, a wcześniej były związane ze służbami PRL, jest oczywiście więcej. Np. przewodniczący rady nadzorczej Santander Consumer Banku Jacek Mościcki, który był funkcjonariuszem Departamentu I MSW, czy Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych Polaków, założyciel Getin Banku. Był on zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie "Ernest", a później kontakt operacyjny Departamentu I MSW o pseudonimie "Ternes".

Czy można postawić tezę, że ludzie tajnych służb PRL działają w przebraniu bankierów?

Sektor bankowy od zawsze był istotnym elementem funkcjonowania państwa. W końcu to krwioobieg gospodarki. W PRL-u banki, a konkretnie ich zagraniczne oddziały lub afiliacje, były miejscem, które doskonale nadawało się do działalności służb specjalnych. Zarówno wojskowy, jak i cywilny wywiad zaczęły tworzyć tam swoje przyczółki. Każda z tych instytucji chcąc prowadzić swoje działania, a także obracać i pomnażać fundusz operacyjny, wykorzystywała do tego celu właśnie banki. Dlatego lokowała tam swoich funkcjonariuszy pod przykryciem i werbowała współpracowników. Bez sektora bankowego służby nie mogłyby działać, więc nie ma się co dziwić, że ten najistotniejszy element gospodarki państwa został przez nie mocno zinfiltrowany. Ci ludzie dalej w nim funkcjonują, choć od transformacji upłynęło ponad 27 lat. Posiadają bardzo szeroką i delikatną wiedzę na temat przemian ustrojowych w Polsce. Proszę też pamiętać, że ludzie służb, którzy tworzyli sektor bankowy III RP, a obecnie są już na emeryturze, postarali się, aby wcześniej wyszkolić młodą kadrę. Ci wychowankowie zaczęli być stopniowo wprowadzani do zarządów i rad nadzorczych finansowych instytucji, przejmując pałeczkę od swoich "ojców". To nie są osoby, które na tych stanowiskach znalazły się przypadkiem.

Opisuje pan kulisy powstania różnych banków, ale w centrum znajduje się zwłaszcza jeden – Bank Handlowy (BH). Dlaczego akurat ten?

To najstarszy i najdłużej działający bank w Polsce, który doskonale nadawał się do działań, jakie chciały prowadzić służby specjalne. BH miał za granicą sporą renomę. Posiadał tam placówki zagraniczne, jak Bank Handlowy International w Luksemburgu czy Bank Handlowy of the Middle East w Bejrucie. BH stał się także monopolistą w rozliczeniach kluczowych dla PRL transakcji. Zajmował się m.in. rozliczaniem polskiego zadłużenia zagranicznego. Służby specjalne bardzo chętnie lokowały w BH swoich ludzi i chciały mieć wpływ na decyzje, jakie w nim zapadały. W końcu bank został sprywatyzowany przez prof. Marka Belkę, zarejestrowanego przez Departament I MSW jako kontakt operacyjny o pseudonimie "Belch". Co ciekawe dziś – ten były premier – zasiada w radzie nadzorczej Banku Handlowego.

Ile na tych wszystkich ciemnych transakcjach, których w "Skoku na banki" można znaleźć mnóstwo, stracił Skarb Państwa?

Nie jest to możliwe do obliczenia. Namiastką skali tej grabieży jest liczba 5 mld dolarów, o której w swoich zeznaniach wspominał Grzegorz Żemek, współpracownik Zarządu II o pseudonimie "Dik". On doskonale znał mechanizmy okradania państwa, ponieważ w PRL pracował w mocno kontrolowanym przez służby specjalne Banku Handlowym International w Luksemburgu, a potem został szefem Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Jednak oceniam, że te 5 mld dolarów to jedynie mała część tego, co ludziom służb i establishmentowi PZPR udało się ukraść i wyprowadzić z Polski.

Niezwykle tajemniczy jest wątek Roberta Sz, który pojawia się w kontekście interesów rosyjskiego miliardera Uliszera Usmanowa.

To bardzo ciekawa historia człowieka, który ze studenta Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, stał się wpływową postacią w otoczeniu najbogatszego Rosjanina i zaufanego oligarchy Władimira Putina. To, jak Sz. zdobył zaufanie Usmanowa, owiane jest tajemnicą. Ta relacja musiała być doskonała. Ich nazwiska widnieją w dokumentach założycielskich Duke Foundation, zarejestrowanej w Panamie.

Podczas pracy nad książką odmówiono panu dostępu do archiwum Narodowego Banku Polskiego – zarówno za rządów koalicji PO-PSL, jak i po przejęciu władzy przez PiS. Zdziwiło to pana?

Dokumenty zgromadzone w NBP były dla mnie bardzo istotne, ponieważ opisują historię polskiej bankowości. O ile byłem w stanie zrozumieć, że Marek Belka, który jest symbolem złych bankowych przemian, odmówił mi wglądu do tego archiwum, o tyle w przypadku jego następcy – prof. Adama Glapińskiego – byłem naprawdę zaskoczony. Jak widać, tajemnice znajdujące się w archiwum NBP, są ciągle dla wielu niewygodne. Oni zrobią wszystko, aby je chronić. Tymczasem dzięki znajdującym się tam dokumentom, można byłoby ujawnić udział w oddaniu w obce ręce sektora bankowego przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Dziś większość kojarzy ją z aferą reprywatyzacyjną, ale w latach 90. to przecież ona była prezesem NBP i zgodnie z ówczesnym prawem wydawała decyzje dotyczące prywatyzacji banków. Gronkiewicz-Waltz obok prof. Leszka Balcerowicza ma "krew na rękach" polskiego sektora bankowego.

Prof. Balcerowicza nazywa pan w książce "bank-makerem". Dlaczego?

To i tak łagodne określenie. Balcerowicz jest "ojcem chrzestnym" sektora bankowego III RP. Jego polityka w tym zakresie opierała się na jednej zasadzie: za wszelką cenę i bez względu na koszty sprzedać państwowy majątek. W efekcie za czapkę gruszek pozbywano się dobrze prosperujących banków, oddając nad nimi kontrolę zagranicznym koncernom. Działania Balcerowicza doprowadziły do sytuacji, w której to w Paryżu, Londynie, Waszyngtonie czy Berlinie, od lat zapadają decyzje kluczowe dla polskiej gospodarki. Gdyby więc kiedykolwiek stanął przed sądem wojennym, na pewno zostałby rozstrzelany za zdradę Polski.

Wieloletni bankier Mateusz Morawiecki stoi dziś na czele polskiego rządu. Jak pan ocenia powołanie na urząd premiera byłego prezesa BZ WBK?

Fakt, że został premierem nie był dla mnie niespodzianką, ponieważ wcześniej kreował politykę gospodarczą rządu PiS. Morawiecki owszem wywodzi się z sektora bankowego, ale proszę pamiętać, że podobnie jak w innych branżach, tak i w sektorze bankowym są zarówno ci dobrzy, jak i ci źli. Uważam, że Morawiecki, kierując dużym polskim bankiem, udowodnił, że znajduje się w tej pierwszej grupie. Jego priorytetem był nie tylko zysk ekonomiczny. Stanowisko prezesa banku wykorzystywał do wspierania patriotycznych inicjatyw, co nie było zbyt popularne. W ten sposób stał się mecenasem wielu wydarzeń, na które nikt inny nie chciał przeznaczyć nawet złotówki. Dlatego premierowi Morawieckiemu trzeba dać kredyt zaufania. Tym bardziej, że po wejściu do rządu PiS swoimi działaniami już kilkukrotnie udowodnił, że lobby bankowe nie będzie mu dyktować tego, jakie decyzje ma podejmować.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ dcy
 59
  • Tomasz IP
    Porozumienie Centrum mówiło już o tym w 1990 r.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Stella IP
      http://www.mozemy.pl i podrobione podpisy pod zadłuzeniem. Chcą wrobić w Mateusza Morawieckiego w podstawione osoby w meczecie
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0
        • Walery Amiel IP
          Woda pod mostem. Byłem świadkiem, i oponentem, procesu padnięcia polskiego systemu bankowego, w sumie tylko jednego, roku pamiętnego 1990-go.
          Nazywał się „Programem Balcerowicza”, był kopią prościutkiego skrótu do „liberalizacji” zastosowanego nieco wcześniej i pomyślnie przez początkującego profesora z Harvardu na Boliwii, i wrzuconego Polsce przez Bank Swiatowy i MFW bo nic lepszego, i żadnego doświadczenia, nie było, a dominującym hasłem były „nieodwracalne” reformy.
          Wszystko wtedy pękło, a planowana liberalizacja z usztywnieniem kursu walutowego, która miała dać 38% inflacji w ciągu roku, dała jej około 100% już w samym styczniu i zakończyła się bankructwem tak przemysłu jak i systemu bankowego.
          „Służby” siedziały wtedy cicho, same przerażone strachem o własna skórę, a bankrutów przejmowały za bezcen te banki i instytucje finansowe, które były na to gotowe.
          Dużo można, i trzeba było na ten temat mówić, przed, w czasie, i po, „transformacji” lecz nie bylo komu.
          Mój, jedyny wtedy alternatywny plan (byłem w zarządzie Banku Światowego), który zamiast sztywnego kursu walutowego proponował na wstępie sztywne, ale światowe, ceny na zasadnicze towary giełdowe, na których i tak musiało się skończyć, spotkał się z reakcja Jamesa Taylera, głowy doradców ekonomicznych Białego Domu: „Nie damy biurokratom bawić się cenami”. Tyla.
          Polska nie miała żadnej kadry do myślenia w potrzebnych wtedy kategoriach, a wakuum nie istnieje. Odpuszczamy czy nie, naszym winowajcom, szukać ich trzeba w Waszyngtonie, lecz i wtedy obronią ich popularne, i prawdziwe, hasełka o ”nieprzezeglowanych wodach”.
          Góralu, czy ci nie żal?
          Żal, ale co cię stało to się już nie ostanie.
          Polska stoi teraz, po wstaniu z kolan, przed nowym gremium ryzyk bardziej prawdziwych niż drugie pokolenie „służb” Jak na przykład?Multi-kulti Europa i brukselskie Euro. Odpowiedzi PiS-u są zbyt proste by były prawdziwe, a rozwalkowanej opozycji - jeszcze bardziej. Martw się chłopie, martw...
          Dodaj odpowiedź 6 2
            Odpowiedzi: 0
          • Tychik IP
            Pozostaje miec nadzieje ze PO sektorze prawmym" PiS zabierze sie i za bankowy, o medialnym nie wspominajac!
            A swoja droga az nie do uwierzenia jak daleko i gleboko przeniknela ta komunistyczna banda zlodziei!!!
            Dodaj odpowiedź 16 0
              Odpowiedzi: 0
            • Bank Komercyjny SA IP
              Pompowanie "gniewu ludu" przeciwko bankom - zupełnie jak w czasach Leppera i młodej Samoobrony.

              Najlepiej aby banki rozdawały kredyty na prawo i lewo, aby pobierały za to procent niższy, niż same płacą za depozyty, a najlepiej aby pożyczki bankowe były umarzalne, prawda?
              Dodaj odpowiedź 6 26
                Odpowiedzi: 0
              • Bank Komercyjny SA IP
                Ale w których bankach?
                - Tych de facto państwowych (np. PKO BP, Bank Pekao SA, BGK)?
                - Czy może w tych kontrolowanych przez kapitał niepolski?

                Któż to się tak dobrze dogaduje ze złowrogimi służbami: rząd RP (de facto mianujący zarządy banków państwowych), czy też Niemcy, Holendrzy, Francuzi, Portugalczycy, Irlandczycy, Amerykanie?
                Dodaj odpowiedź 8 5
                  Odpowiedzi: 0
                • Grzechu_comeback IP
                  ODGRZEWANIE KOTLETA. Kto i skąd przyszedł to wiadomo od X czasu. Brakuje tylko informacji o tym, KIEDY i JAKIE działania wiążą obecną działalność z poprzednią. To by było dopiero COŚ. Brakuje też szczegółów o tym "rytualnym namaszczeniu" następców przez komunistyczne szuje. To też ciekawy temat. Jakie to mechanizmy potrafią z człowieka zrobić kupę. Jeżeli to byłoby realne i sprawnie wdrażane to padłbym z wrażenia przed taką wersją komunistycznych szpicli. Realnie rzecz ujmując nie widzę komuchów jako sprawnych intelektualnie macherów od losu, którzy mają jakąkolwiek intelektualną zdolność do utrzymywania, pielęgnowania i planowania sieci zależności. Parę zakurzonych teczek, na których myśl, stare dziadki dostają sraczki, czyli tego co i tak na co dzień ich nie opuszcza. Wystarczy prześledzić "front" obrony emerytur i niemrawe podrygi w tej sprawie specnazu w osobie generała moskiewskiego WSI, którego nazwiska wspominać nie warto....... i wychodzi obraz "spec uchacha służb PRL".
                  Dodaj odpowiedź 10 1
                    Odpowiedzi: 0
                  • Pgirak IP
                    W bankach rządzą ludzie służb a Polską już oficjalnie rządzą sprzedawczyki na smyczy kitajskich komuchów, kacapskich śmierdzących onuc i szkopskich kałojadów. Ale o tym "prawicowi" nocnikarze nie napiszą bo przecież mogą im przepaść diengi czy inne jurgielty a tu kredycik do spłacenia...
                    Dodaj odpowiedź 14 13
                      Odpowiedzi: 1
                    • rew342 IP
                      BZWBK został kupiony przez Santander. Więc końcówka o "polskim banku" to już dawno nieprawda.
                      Dodaj odpowiedź 22 0
                        Odpowiedzi: 0
                      • ANDRZEJ S LOBROW IP
                        Podanie informacje prze pana Piotra Nisztor, sa wiarygodne. Kto szczeka i chce grusc te fakty, to badz prwien ze to resortowy smiec!
                        Dodaj odpowiedź 10 12
                          Odpowiedzi: 0
                        • say69mat IP
                          @do'r.pl:
                          Nisztor: W bankach rządzą ludzie służb

                          say69mat:
                          Bankowe korporacje z reguły bardzo chętnie zatrudniają ludzi służb. Podobna sytuacja ma miejsce w systemie banków rosyjskich, brytyjskich, niemieckich, francuskich, kanadyjskich, japońskich, amerykańskich itp itd.
                          Dodaj odpowiedź 13 10
                            Odpowiedzi: 0
                          • Andrzej K EU IP
                            Może pan Piotr Nisztor jest "patriotyczny", może działa i żyje wyłącznie dla Polski, może nawet zasypia mamląc w ustach "Polska jest najważniejsza". Jednakże z jego słów wieje taka tandeta, taka jednostronność ocen, takie prostackie postrzeganie rzeczywistości, że dziękujmy Bogu, że nawet na prawicy jest niewielu takich nieudaczników zarabiających pisaniem!
                            Dodaj odpowiedź 18 28
                              Odpowiedzi: 0
                            • Benedykt IP
                              I jak tu kupić twoją książkę p. Nisztor, kiedy włazisz w d. Morawieckiemu? Człowiekowi, który był prezesem ZAGRANICZNEGO banku i okradał Polaków "na franka szwajcarskiego". Kaczyńskiemu doradzał, aby "nie ruszać spokojnych wód", czyli nic nie robić w kwestii likwidacji tego bezczelnego oszustwa dotyczącego 3 milionów Polaków bezpośrednio, niech bankierzy dalej kradną korzystając z ochrony mafijnego aparatu państwa "Bezprawie i Niesprawiedliwość", to nie problem ludzi występujących w jarmułkach u izraelskiego szpicla Danielsa, nieprawdaż?
                              Dodaj odpowiedź 30 10
                                Odpowiedzi: 0
                              • Paragraf IP
                                Pan Nisztor niewiele powiedział o Mateuszu Morawieckim - dlaczego? Oj, byłoby o czym rozmawiać...
                                Dodaj odpowiedź 24 9
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także