KrajNas o Wołyniu nie uczono

Nas o Wołyniu nie uczono

Wieniec, który prezydent Andrzej Duda złożył w miejscu nieistniejącej już polskiej wsi na Wołyniu, w ramach obchodów 75. rocznicy ludobójstwa Polaków na Wołyniu
Wieniec, który prezydent Andrzej Duda złożył w miejscu nieistniejącej już polskiej wsi na Wołyniu, w ramach obchodów 75. rocznicy ludobójstwa Polaków na Wołyniu / Źródło: PAP / Jacek Turczyk
Dodano 88
Doczekaliśmy chwili, w której przedstawiciele najwyższych władz państwowych nazywają po imieniu zbrodnię popełnioną przez ukraińskich nacjonalistów na ludności dawnych Kresów Rzeczypospolitej. Przyszedł więc czas nazwać po imieniu drugą zbrodnię. Tę, o której ojciec ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, Jan Zaleski, pisał, że gorsza jest od śmierci przez ciosy siekierą. Tym boleśniejsza, bo zadana przez własnych rodaków.

"Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem
– staje się jedynie zbiorem ludzi czasowo zajmujących dane terytorium".
Józef Piłsudski

Piszę te słowa jako przedstawicielka pokolenia wychowanego w wolnej Polsce. Pokolenia, którego nauczyciele nie bali się już mówić o Zbrodni Katyńskiej i uczyli o niej w szkołach. Ale też pokolenia, któremu w tej samej polskiej szkole nie było dane dowiedzieć się o ludobójstwie dokonanym przez Ukraińców na Polakach zamieszkujących Kresy Wschodnie. Ba, nie było nam dane usłyszeć o samych Kresach, o Wilnie, Lwowie, o naszych rówieśnikach sprzed kilkudziesięciu laty, o bohaterskich Orlętach, które poszły się bić za polski Lwów. Aż dziw czasem bierze, że czytaliśmy poezję POLSKIEGO wieszcza Adama Mickiewicza. Nic nie stało przecież na przeszkodzie, aby w imię dobrych stosunków z sąsiadem "oddać" go Litwinom. Ot tak, dla świętego spokoju. Wszak pisał on "Litwo, ojczyzno moja...". Aby dowiedzieć się o Wołyniu, zbrodniarzach z OUN-UPA, aby mieć świadomość polskości ziem, które dziś wyrokiem historii - konkretnie Stalina - znajdują się w granicach innych państw, trzeba było pochodzić z rodziny Kresowian, być nieprzeciętnie dociekliwym, albo - jak ja - spotkać na swojej drodze ludzi, dla których w pamięci narodu nie mieści się pojęcie politycznej poprawności.

Zbliża się trzydziestolecie wolnej Polski. Dla większości ekip rządzących naszym krajem w tym okresie, ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej było tematem tabu. Wyrzekły się własnych rodaków bestialsko pomordowanych przez banderowców, rodaków z których 90 proc. do dziś nie ma grobu, nie miała katolickiego pogrzebu. Wszystko w imię swoiście pojmowanego interesu politycznego. Choć kolejne pokolenia Polaków nie mogły posiąść wiedzy na ten temat w szkole, sytuację stopniowo zmieniał mający coraz większy zasięg internet. Tu nie ma tematów tabu (oczywiście ma to także swoje złe strony), tu głos przez lata poniewieranych i spychanych na margines Kresowian był już wysłuchiwany i spotykał się ze zrozumieniem, a milczenie władz budziło bunt. Coraz bardziej nieuchronny stawał się czas, w którym jasne się stanie, że prawdy nie da się przemilczeć. Ostatniego bastionu zmowy milczenia bronili jeszcze w 2016 roku co niektórzy posłowie opozycji oraz wiceminister kultury Jarosław Sellin, który przed podjęciem przez Sejm uchwały ustanawiającej 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP, z mównicy sejmowej próbował rozmyć ukraińską odpowiedzialność za zbrodnię wołyńską, wskazując jako głównych jej winowajców Sowietów i proponując ustanowienie dnia pamięci męczeństwa Polaków na Wschodzie na 17 września. To się jednak nie udało.

Po latach walki środowiska kresowe doczekały dnia, w którym w uroczystościach związanych z rocznicą Krwawej Niedzieli biorą udział przedstawiciele najwyższych władz państwowych, gdy nie mówi się już o "wypadkach" czy "wydarzeniach wołyńskich", ale nazywając rzeczy po imieniu – o ludobójstwie. Doczekały dnia, w którym z ust najwyższej rangi polityków słyszą podziękowania za pielęgnowanie pamięci o ofiarach zbrodni. Skoro więc nazwaliśmy już jedną zbrodnię po imieniu, przyszedł czas, aby nazwać drugą. Tę, o której śp. ojciec ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, Jan Zaleski, pisał, że gorsza jest od śmierci przez ciosy siekierą. Tym boleśniejsza, bo zadana przez własnych rodaków. To właśnie śmierć zadana przez przemilczenie. Ta zbrodnia to zdrada. I nie tylko wobec ofiar Rzezi Wołyńskiej i ich potomków, ale zdrada wobec całego Narodu Polskiego, który chciano pozbawić o nich pamięci, czyniąc z tego Narodu - mówiąc słowami Piłsudskiego - "jedynie zbiór ludzi czasowo zajmujących dane terytorium". Bo czym innym byśmy byli gdybyśmy uznali, że naszymi rodakami, są tylko ci, którzy mieszkają w granicach narzuconych nam przez Stalina, a o tych którzy pozostali na Kresach – martwi bądź żywi – możemy zapomnieć? Czym byśmy byli zapominając o losie Polaków z Wołynia? Co świadczyłoby o tym, że jesteśmy Narodem?

Tym wszystkim, którzy na tę niepamięć usilnie pracowali, którzy dopuścili się tak haniebnego zaniedbania wobec własnych rodaków, chcę powiedzieć dziś tylko jedno słowo: przegraliście. Przegraliście tak samo, jak przegrali ci, którzy chcieli wymazać pamięć o Żołnierzach Wyklętych.

Czytaj także:
Kult zbrodniarzy na Ukrainie. Fiasko polskiej polityki wschodniej

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ api
 88
  • cesia IP
    Uczono i  pamiętano, choć w PRL długo nie było tego w oficjalnej propagandzie. Dobrze, że teraz ujawnia się szczegóły tej strasznej zbrodni , strasznego konfliktu . Tego wymaga pamieć ofiar. Ale bardzo zła jest opowieść pomijająca ofiary ukraińskie oraz pomijająca przyczyny tej tragedii i zbrodni. Jeśli historia ma nas uczyć nie można jej zakłamywać, zresztą tego się skutecznie nie da zrobić, czego właśnie dowodzi historia.
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • boobi IP
      Ja nie neguje tej zbrodni. Pytanie, co daje jej eksponowanie po tylu latach? Ktoś się łudzi, że to polepszy nasze relacje z Ukrainą? Wielu Polaków coraz częściej przez to ma obraz Ukraińca rzeźnika. Mimo, że oprawcy już dawno nie żyją, a stanowili pewnie mały procent społeczeństwa ukraińskiego. Korzysta na tym tylko Rosja. To tak samo jakby teraz Izrael nakręcił superprodukcję o polskich szmalcownikach. Czy to byłoby kłamstwo? Nie - byli polscy szmalcownicy. Czy to byłby dobry ruch? Nie - bo nie ma sensu rozdrapywać ran sprzed 70 lat.
      Żyjemy teraz w czasach czystej propagandy - PIS twierdzi, że wszędzie dookoła są wrogowie i tylko PIS może przed nimi obronić Polskę. Dlatego rozdrapywane są wszelkie stare rany. A prawda jest taka, że to tylko po to, aby wygrać wybory. W identyczny sposób postąpili politycy izraelscy w tym sporze o niemieckie obozy. Zrobili awanturę, bo kalkulowało im się to politycznie.
      Jest wiele ran po rożnych stronach - Oświęcim, Jedwabne, Wołyń, Żydokomuna, setki lat poddaństwa ukraińskich chłopów. Z drugiej strony mamy mitologizowanie bandery czy żołnierzy wyklętych, gdzie jest poza sporem, że oprócz miłości do ojczyzny uczynili oni wiele złego.
      Po co te resentymenty? Czy nie można oceniać sąsiadów takimi, jakimi są teraz, naprawdę?
      Dodaj odpowiedź 1 12
        Odpowiedzi: 1
      • niestety IP
        PiStrusie chowają głowę w piach.
        Dodaj odpowiedź 2 2
          Odpowiedzi: 0
        • CCCCCCCCCCCCCCCC IP
          ZGROZA LISICKI CENZURUJE JAK MICHNIK ! 20 KOMENTOW WYWALONYCH BO MUSI BYC PO LINI :))))))))) PANI DZIENNIKARKI , ILE ONA MA LAT ???????????? PANIE L .
          Dodaj odpowiedź 1 2
            Odpowiedzi: 0
          • xxxxxxxxxxx IP
            przez caly socjalizm sie mowilo zbrodniach upowskich bylo mnostwo ksiazek i filmow , mowili o tym nauczyciele w szkolach . Ja o banderowcach dowiedzialem sie SIC !!!!! W pierwszej klasie szkoly podstawowej , a o Katyniu w 5 klasie szkoly podstawowej za glebokiego socjalizmu . To ze nic sie nie mowilo hahahahahhah ' w wolnej ' polsce o Banderowcach to chyba nikogo nie powinno dziwic ? prawda ? Niedlugo ukrainsko polska policja bedzie nas 'ochraniac ' i formowac politycznie. Caly artykul jest do kosza . Opiera sie na polprawdach .
            Dodaj odpowiedź 0 4
              Odpowiedzi: 2
            • cccccccccccccccc IP
              lisicki zaczyna cenzurowac komenty ktore nie sa wulgarne !!!!!!!! i nie nawoluja do nienawisci tylko sa nie po jego mysli ZGROZA !!!!!!!!!!!!!!!!! MICHNIK KTORY ODSIEDZIAL JAKO WIEZIEN POLITYCZNY w prl 6 lat zaczyna cenzurowac komenty EUROSCEPTYCZNE ktore nie maja wulgaryzmow i nie nawoluja do nienawisci . Zgroza ! Pieknych czasow dozylismy .
              Dodaj odpowiedź 1 1
                Odpowiedzi: 0
              • pamiętający Wołyń IP
                "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem
                – staje się jedynie zbiorem ludzi czasowo zajmujących dane terytorium".
                Józef Piłsudski
                Przypomnę że to PIS przez 2 lata swoich obecnych rządów jak i za poprzednich usilnie negował zbrodnie ukraińskie a takich jak ja co o nich PISali wyzywał od zdrajców, SBeków i pachołków Putina.
                A PISowski IPN masowo fałszował historię tamtych czasów. Za PRLu gdy starano się to przemilczeć szacowano liczbę pomordowanych Polaków na 200 tysięcy. IPN z roku na rok podawał mniej aż w tamtym roku doszedł już do 30 tysięcy. A nawet zaczęto już PISać o sąsiedzkich niesnaskach i zatargach. I za to różne Cenckiewicze powinny iść siedzieć.
                Dodaj odpowiedź 4 4
                  Odpowiedzi: 0
                • KACZYŃSKI W CO TY GRASZ? IP
                  2013 ROK: SLD pisze do Jarosława Kaczyńskiego list. Powód? Prezes PiS wystąpił w Kijowie obok Oleha Tiahnyboka, ukraińskiego nacjonalisty, i pozdrawiał demonstrantów okrzykiem "Sława Ukrajini! Herojam Sława!" ("Chwała Ukrainie! Chwała bohaterom!").
                  - Trzeba zapytać, o jakich to bohaterach mowa we wspomnianym pozdrowieniu? Czy, aby nie o tych, których "bohaterstwo" polegało na mordowaniu Polaków? - pyta Krzysztof Gawkowski, sekretarz generalny SLD, Jarosława Kaczyńskiego.
                  Polityk SLD przypomina, że w czasie II wojny światowej okrzyk "Sława Ukrajini! Herojam Sława!" był oficjalnym pozdrowieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), używanym także przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA).
                  Organizacje te odpowiadają za rzezie na Wołyniu i Galicji Wschodniej - w latach 1942-46 wymordowały ponad 100 tys. Polaków - w tym kobiety i dzieci. W lipcu Sejm podjął uchwałę mówiącą o "czystce etnicznej o znamionach ludobójstwa". Prawo i Sprawiedliwość domagało się, by uchwała mówiła wprost o "ludobójstwie".
                  Także na to w liście do prezesa Kaczyńskiego wskazuje Gawkowski. - Mając w pamięci pańskie stanowisko ws. Zbrodni Wołyńskiej ze zdumieniem obserwowałem jak (…) w Kijowie stoi pan obok przedstawicieli nacjonalistycznej partii Swoboda, będącej w prostej linii ideową kontynuatorką OUN/UPA, czyli organizacji, które zaplanowały i zorganizowały ludobójstwo na Polakach - pisze Gawkowski.
                  Jednocześnie sek. generalny Sojuszu powołuje się na ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, choć - co podkreśla - w wielu sprawach się z nim nie zgadza.
                  Związany z Radwanowicami duchowny był jedną z pierwszych osób, które publicznie wyraziły oburzenie zachowaniem prezesa PiS na Majdanie. - Jarosław Kaczyński stanął w cieniu czerwono-czarnych flag UPA przy boku banderowca i faszysty Oleha Tiahnyboka, szefa antypolskiej i antysemickiej partii "Swoboda", która depcze pamięć pomordowanych Polaków, Ormian i Żydów - pisał ks. Isakowicz. Pytał też, czy politycy z Niemiec i Francji stanęliby przy boku gloryfikatora SS i Gestapo.
                  Gawkowski podpisuje się pod tym pytaniem. I dodaje: - Chciałbym wierzyć, że podczas swojej wyprawy kijowskiej miał pan (J. Kaczyński - red.) czyste intencje. Niestety (…) okoliczności zmuszają mnie do zwrócenia się do pana z apelem o odcięcie się od ukraińskich nacjonalistów.
                  Wedle Gawkowskiego spadkobiercy OUN/UPA, w tym Swoboda, "niezależnie od celów polskiej polityki wschodniej powinny być bojkotowane przez wszystkich znaczących polskich polityków". Sek. gen. Sojuszu wskazuje też, że partnerami Swobody w Polsce jest np. Narodowe Odrodzenie Polski, które reklamowało się hasłem "Faszyzm? My jesteśmy gorsi".


                  Kilka dni temu Jarosław Kaczyński podczas manifestacji w Kijowie szedł tuż obok Oleha Tiahnyboka. Z trybuny przemawiał również obok niego. Kim jest Tiahnybok? To szef partii Swoboda. Jest ukraińskim nacjonalistą. Często zarzuca mu się antysemityzm i antypolskość.

                  W przeszłości domagał się m.in. rozszerzenia granic Ukrainy. Ks. Isakowicz przypominał więc, że Swoboda domagała się oderwania 19 południowo-wschodnich powiatów od Polski. Tiahnyboka był też bardzo aktywny przy okazji obchodów 102. rocznicy urodzin Stepana Bandery - przywódcy UON.

                  Ostatnio w czasie protestów na Majdanie Tiahnybok łagodził ton i mówił o współpracy Ukrainy z Polską, bo oba państwa mają "wspólnego oponenta" - Rosję.
                  W rozmowie z Onetem Tiahnybok mówił kilka dni temu: - Chciałbym podziękować wszystkim Polakom i waszemu liderowi opozycji, który był z nami pierwszego grudnia, kiedy razem ramię w ramię nieśliśmy naszą flagę. Wasz lider opozycji był z nami.
                  Dodaj odpowiedź 4 2
                    Odpowiedzi: 0
                  • Jajcarz IP
                    "Nas o Wołyniu nie uczono".
                    Ale jaja.
                    To wystarczyło chodzić do szkoły.
                    Dodaj odpowiedź 6 15
                      Odpowiedzi: 0
                    • xxx11 IP
                      Może autor nie szukał książek o tej tematyce, ja w czasach PRL ,czytałem książkę
                      " Czerwone Noce " o obronie polskiej wsi Przebraże przed atakami UPA.
                      Dodaj odpowiedź 9 1
                        Odpowiedzi: 0
                      • pogranicznik IP
                        Chlubimy się 1000 letnią historią i dalej nie potrafimy zapanować nad V kolumną.
                        WIZY konieczne wizy aby wiedzieć kto i po co ?
                        A my wpuszczamy wszystkich jak leci. Żadnej sensownej polityki migracyjnej.
                        Wizy i kontrole paszportowe na wszystkich granicach. Takie czasy
                        Dodaj odpowiedź 14 1
                          Odpowiedzi: 0
                        • skrzecząca rzeczywistość IP
                          "Doczekaliśmy chwili, w której przedstawiciele najwyższych władz państwowych nazywają po imieniu zbrodnię popełnioną przez ukraińskich nacjonalistów na ludności dawnych Kresów Rzeczypospolitej".

                          Za to o ludobójstwie popełnionych przez Polaków na Żydach ledwie zaczynamy słyszeć.
                          Zaś ludobójstwa, zbrodnie, czystki etniczne i wysiedlenia na Olędrach, Ślązakach, Ukraińcach, Mazurach, Słowińcach, Łemkach, Czechach, Morawianach oraz Łużyczanach dopiero czekają na opis. Samych Niemców - głównie starców, kobiet i dzieci ze Śląska, Pomorza, Mazur i Wielkopolski - "zniknęło" 650 tysięcy. To tyle co Wołyń razy 11 lub Katyń razy 28. To są osiągnięcia, przy których kacapy i banderowcy do kupy jawią się jako anioły pokoju.
                          Zrobiło to na was wrażenie, polaczki?
                          Nie?
                          No właśnie!
                          Ale nic to, wy też przyjdziecie pod nóż, bo teraz na was zagłada.
                          Dodaj odpowiedź 0 21
                            Odpowiedzi: 1
                          • takjest IP
                            UWAGA!

                            Komentator o pseldonimie "mr hide " ( po polsku to oznacza "pan z ukrycia" ) napisal tu wlasnie:

                            "Cześć i chwała bohaterom!"

                            To jest jednoznacznie haslo dzisiejszych nacjonalistycznych Ukraincow, czyli po ukrainsku "Привіт і слава героям", przetlumaczone doslownie co prawda na polski, ale jest JEDNOZNACZNIE nacjonalistyczno ukrainskie, UPA-incy uzywaja tego hasla przy kazdej tylko mozliwej okazji, o czym moze ludzie w Polsce nie wiedza.

                            Czy moze temu "panu w ukryciu" o to hodzi, azeby przemycic tutaj ukrainskie faszystowskie haslo?
                            Dodaj odpowiedź 15 1
                              Odpowiedzi: 0
                            • mr hide IP
                              Treść została usunięta
                              Dodaj odpowiedź 3 7
                                Odpowiedzi: 1
                              • @@@@@ IP
                                W szkole nic nie było, ale podejrzewam, ze nawet moi rodzice, pokolenie tuż-powojenne, mają o tym mgliste pojęcie. Po wojnie była robota, w PRL-u inne ciągłe troski, nawet mój dziadek, który chyba wiedział więcej, o tym co się stało na tamtych terenach nic nie opowiadał. On miał jeszcze traumę po bolszewikach, a w pierwszym tygodniu września Niemcy zabili mu żonę. Wielu ludzi po doświadczeniach milczało. I odeszli.
                                Dodaj odpowiedź 10 1
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także