KrajSławomir Cenckiewicz odpowiada Michałowi Krzymowskiemu

Sławomir Cenckiewicz odpowiada Michałowi Krzymowskiemu

Dodano 2

Minęły zaledwie dwa dni od ukazania się w „Do Rzeczy” mojej recenzji książki Michała Krzymowskiego „Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego”, a już doczekałem się odpowiedzi autora (http://polska.newsweek.pl/jaroslaw-tajemnice-kaczynskiego-recenzja,artykuly,372182,1.html). Odpowiedź jest bardzo emocjonalna, bo autor uznał recenzję książki za „kłamliwą”, „manipulacyjną”, „oszczerczą” i godną przeprosin, ale odniósł się zaledwie do dwóch zarzutów spośród wielu podniesionych w moim tekście.

Pierwszy z nich dotyczy członkostwa Jadwigi Kaczyńskiej w Związku Nauczycielstwa Polskiego, którego przecież ani rodzina Kaczyńskich, ani ja nigdy nie kwestionowałem. Moja krytyka wiązała się natomiast z kwestią interpretacji fragmentu mowy pogrzebowej Jarosława Kaczyńskiego, jako rzekomo fałszującej życiorys matki. Zapewniam Michała Krzymowskiego, że wielokrotnie wcześniej odsłuchałem zapis mowy Jarosława Kaczyńskiego z kościoła św. Krzyża i nie mam wątpliwości, że jej kontekst (nawet jeśli przyjmiemy, że skrót ZMP został przez byłego premiera przekręcony na ZNP) dotyczy Związku Młodzieży Polskiej, gdyż przemawia za tym zarówno kontekst wypowiedzi, jak i historyczne fakty.

Kontekst wypowiedzi, gdyż Jarosław Kaczyński mówi wyraźnie o niezgodzie na przynależność Jadwigi do „ówczesnych organizacji komunistycznych” osadzając to jednoznacznie w okresie jej studiów polonistycznych (de facto w latach 1946-1951), które ostatecznie ukończyła z opóźnieniem (ze względu na narodziny synów) w 1953 r. (choć absolutorium uzyskała już w 1951 r.). Potwierdzają to również historyczne fakty, bo wstąpienie do Związku Nauczycielstwa Polskiego nastąpiło dopiero po obronie pracy magisterskiej w 1953 r., czyli faktycznie blisko dwa lata od ukończenia studiów (w 1951 r.) i wiązało się z zatrudnieniem w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk oraz praktyką nauczycielską.

Krzymowski zna przywołane przeze mnie fakty (sam cytuje w książce dokumenty pracownicze z IBL PAN), ale nie wiedzieć dlaczego broni swojej tyleż wątpliwej, co obraźliwej tezy powołując się na dalszy (nie związany ze studiami i ZMP) kontekst wypowiedzi Jarosława podczas pogrzebu Jadwigi. Zresztą właśnie te manipulacje dotyczące Jadwigi Kaczyńskiej posłużyły Krzymowskiemu do snucia na kartach książki absurdalnych rozważań na temat jej politycznego oportunizmu czy wręcz fascynacji stalinowskim okresem twórczości Leona Kruczkowskiego podczas gdy w istocie zajmowała się ona recepcją jego powieści w okresie międzywojennym (publikowała na ten temat w „Miesięczniku Literackim”). Znamienne, że akurat o tych zarzutach (i wielu innych) autor książki „Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego” już nie wspomina zasłaniając się hucpiarską i pustą w istocie deklaracją, że „jest pewien każdego zdania w tej książce”.

Druga część odpowiedzi Michała Krzymowskiego na moje zarzuty dotyczy rzekomo złego „samopoczucia” Jarosława Kaczyńskiego w 1989 r. i wypełnienia za niego kwestionariusza osobowego. Ani relacja Barbary Labudy, ani zwłaszcza nielegalnie wydobyte i publikowane bez zgody autora wspomnienia Jarosława Kaczyńskiego, absolutnie nie dają podstaw do sformułowania tezy o „braku życiowych planów” i jego „bardzo złym samopoczuciu” wiosną 1989 r. Czytając relacje i wspomnienia Jarosława Kaczyńskiego Krzymowski stawia nieuprawniony znak równości pomiędzy politycznym pesymizmem i brakiem entuzjazmu (zresztą obu braci) wobec przebiegu i ustaleń okrągłego stołu, a życiem osobistym i kondycją psychiczną anty-bohatera swojej książki. Zupełnie nie rozumie filozofii politycznego działania Jarosława i Lecha Kaczyńskich w tym czasie, dla których zgniły kompromis z komunistami (przypieczętowany alkoholową fraternizacją z Kiszczakiem w której nie uczestniczyli) był jedynie przejściowym etapem w licytacji sprawy polskiej w górę, bo przecież przyszłość Polski nie zależała od literalnych zapisów umowy, ale od praktycznej realizacji teoretycznego modelu rządzenia krajem choćby przyjętego w wyniku okrągłostołowych ustaleń, konkretnej sytuacji politycznej, na którą duży wpływ miał mieć i miał wynik głosowania z 4 czerwca 1989 r. Innymi słowy cała domorosła psychoanaliza Krzymowskiego o braku politycznych perspektyw Jarosława (wówczas sekretarza Krajowej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność”) na wiosnę 1989 r. jest zwyczajnie fałszywa.

Nie mam więc za co przepraszać autora „Tajemnic Kaczyńskiego”. Napisał Pan książkę fałszującą „niepolityczną” i polityczną biografię Jarosława Kaczyńskiego uderzając przy okazji w dobre imię i pamięć jego najbliższych. Szkoda zmarnowanych trzech lat pracy i źródłowego potencjału, który Pan jednak zdołał zgromadzić.

dr hab. Sławomir Cenckiewicz

Warszawa, 14 X 2015 r.

 2
  • taktotak IP
    O, Boże! Pan Cenckiewicz jak Rejtan, z gołą piersią broni dostępu do świętego przybytku osoby WIELKIEGO JAROSŁAWA, nie godząc się na profanację WIELKIEGO MITU, jaki prawica z takim trudem buduje od lat.
    Ale do rzeczy, panie Cenzorze! Na pewno w jednym Michał Krzymowski Was, admiratorów Wielkiego Jarosława, pobił. W zbudowaniu ludzkiego wizerunku bliźniaków, z których Wy, chcecie zbudować SPIŻOWE, (a w najgorszym razie GRANITOWE) POMNIKI (co się w biednej Rzeczpospolitej od pewnego czasu zaczęło). I możecie prężyć mózgi i muskuły, ale Wam zazwyczaj wychodzą zakalce (wyjątkiem jest Piotr Zychowicz).
    Dlaczego zakalce - bo kiedy wiadomo, że Lech Kaczyński był w Magdalence i pił wódkę z Kiszczakiem, to Wy, jak spłoszone pensjonariuszki, wpadacie w histerię i krzyczycie: "nie pił, nie pił, nie pił - bo taki święty nie mógł pić!!!).
    Tymczasem są świadkowie, że pił, łącznie z fotografiami. Tylko dlaczego z tego robić raban, skoro śp. Lech Kaczyński, jak normalny Polak, lubił wino i tym podobne trunki. Oj, panie Cenckiewicz - żal. A książka Michała Krzymowskiego - świetna!!!
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Kleofas IP
      Tak samo łgasz Sławuś jak z ukraińskim pochodzeniem Walentynowicz.
      Dodaj odpowiedź 1 3
        Odpowiedzi: 0

      Czytaj także