Przejęli blokowisko na Woli, chcą od mieszkańców fortuny. "Wróciła dzika reprywatyzacja"

Przejęli blokowisko na Woli, chcą od mieszkańców fortuny. "Wróciła dzika reprywatyzacja"

Dodano: 
Blok w Warszawie
Blok w Warszawie Źródło: Unsplash / Hubert Siemiński
Prywatna spółka, która na warszawskiej Woli przejęła blokowisko, żąda od mieszkańców milionów złotych. Czy w sprawie interweniuje minister sprawiedliwości?

Chodzi o pięć bloków przy ulicy Górczewskiej obok Wola Parku i stacji metra. Łącznie to 384 lokali. – Wygląda na to, że ktoś przejął nasze osiedle i oczekuje od nas 31 mln zł. Trudno mi się w tym połapać. Wśród mieszkańców krążą opowieści grozy, że będziemy musieli płacić drugi raz za mieszkania. A nikt nie ma takich pieniędzy – mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" jeden z lokatorów.

Autor artykułu, Jakub Chełmiński, zwraca uwagę, że jeżeli kwotę 31 mln zł podzieli się na liczbę lokali, to wychodzi, że każde właściciele każdego mieszkania musieliby zapłacić... po 80 tys. zł.

– Ludzie są przerażeni, że będą musieli zapłacić, a potem mieszkać w bloku prywatnej firmy – mówi jedna z lokatorek.

Pięć bloków, szkoła i przedszkole na spornym terenie

Sprawa sięga co najmniej lat 90. Wówczas spółka związana z Ryszardem Krauze skupywała przedwojenne akcje, które często traktowano jako kolekcjonerskie. W 1994 roku spółka na ich podstawie reaktywowała przedwojenną spółkę "C.Ulrich".

W 2017 roku stołeczny ratusz zawiadomił prokuraturę okręgową. Przy reaktywacji spółki miały mieć miejsce "liczne nieprawidłowości", w tym zarzucano złamanie przepisów prawa. Co więcej, pojawiły się wątpliwości co do tego, czy reaktywowana w w tych okolicznościach spółka "jest w ogóle rzeczywistym następcą prawnym przedwojennej spółki o tej samej nazwie." Jednakże w 2024 roku śledztwo zostało umorzone.

Obecnie spółka pomimo wszelkich kontrowersji prawomocnie jest wpisana do KRS-u. Spółdzielnia "Koło" w międzyczasie starała się o stwierdzenie zasiedzenia gruntów, jednak Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił ten wniosek.

W 2015 roku spółka pozbywa się praw do gruntów i ewentualnych roszczeń. Przejmuje je spółka Lokaty Budowlane. Oprócz pięciu bloków na spornym terenie znajduje się również przedszkole oraz szkoła podstawowa nr 225.

Czy minister Żurek interweniuje w sprawie?

Lokaty Budowlane starają się obecnie o wpis do ksiąg wieczystych. Kilka miesięcy temu w interpelacji do ministra Waldemara Żurka poseł Kamil Wnuk wnosił o zatrzymanie tego procederu. "Czy Ministerstwo Sprawiedliwości planuje podjąć działania, które uniemożliwiłyby nielegalne reaktywowanie spółek przedwojennych, których celem jest wyłącznie przejęcie prywatnego majątku członków spółdzielni mieszkaniowych?" – pytał poseł.

Polityk stanął jednoznacznie po stronie mieszkańców i domagał się interwencji władz państwa. "Ludzie ci kupili mieszkania oraz wpłacili wkłady mieszkaniowe z nadzieją, że zarząd nad ich nieruchomościami będzie sprawowała spółdzielnia mieszkaniowa, a nie spółka prywatna" – wskazywał Wnuk.

Co więcej, sami mieszkańcy nadal nie wiedzą, co ta sprawa dla nich oznacza. Wielu z nich nie kryje niepokoju, wskazując, że nie stać ich na powtórne wykupywanie mieszkań, za które już raz zapłacili.

Chełmiński wskazuje ponadto, że prawnik, który obsługiwał SM Koło, obecnie jest wspólnikiem innej spółki, która ma w nazwie "Lokaty Budowlane".

"Ta ostatnia spółka według naszych informacji wystąpiła z powództwem na 21 mln zł do Skarbu Państwa o bezumowne korzystanie z gruntów, rozszerzonym potem o odsetki do 31 mln zł. To suma, o której mówią mieszkańcy i boją się, że jej spłata spadnie na spółdzielnię, a w konsekwencji na nich" – czytamy.

twitter

Sprawą zainteresował się również były wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, który obiecał zwrócić się do ministra sprawiedliwości oraz Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o stanowcze działania. "Wrócił Tusk, wróciła dzika reprywatyzacja w Warszawie. Patent na reaktywowaną spółkę. Blokowisko, szkoła, przedszkole. Wszystko ma przejść do handlarzy roszczeń" – dodaje poseł.

Czytaj też:
W tych miastach wzrosły ceny mieszkań. Podano stawki
Czytaj też:
Prokuratorzy odpowiadają na oburzenie ws. Brzeskiej. "To nie koniec"

Źródło: Gazeta Wyborcza
Czytaj także