Ograniczenia mogą skutkować sytuacją, w której dostęp do badań stanie się trudniejszy dla pacjentów wymagających pilnej diagnostyki, a placówki będą zmuszone do selekcji świadczeń. W konsekwencji może to wydłużyć ścieżkę diagnostyczną i opóźnić rozpoczęcie leczenia” – ostrzega Naczelna Izba Lekarska w kontekście cięć dla szpitali za nadwykonania niektórych badań.
– W medycynie samo pojęcie „wykonania usługi” nie powinno właściwie funkcjonować. W naszej pracy nie chodzi o realizowanie usług, lecz o udzielanie świadczeń wtedy, kiedy są one rzeczywiście potrzebne. Leczymy pacjenta w momencie, w którym wymaga tego jego stan zdrowia. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś się decydował na kolonoskopię czy gastroskopię dla przyjemności: to badania wykonywane z konkretnych wskazań, a nie na życzenie – powiedział wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusz Komor.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
