Na scenie zamiast dekoracji są biurka i dużo elektroniki, ale najważniejsze rzeczy dziać się będą na centralnie umieszczonym ekranie, a tak naprawdę – w Internecie.
W spektaklu Magdy Szpecht „Spy Girls” występuje pod pseudonimami trójka zamaskowanych postaci. To są nie tylko aktorzy, lecz także hakerzy, na oczach publiczności prowadzący półlegalne działania z wykorzystaniem fikcyjnych tożsamości. Zamiast odgrywać jakąś historię, dokonują prezentacji, w jaki sposób cywile mogą, za pomocą aplikacji, laptopów, smartfonów i kamer, pójść na wojnę z Rosją. Szybko staje się jasne, że kupując bilet, zostaliśmy zaproszeni, w dość niewygodnej pozycji obserwatorów, na front, a spektakl – w którego powstaniu pomagał estoński wywiad wojskowy – jest tu jakby efektem ubocznym, atrakcyjnym i szokującym.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
