"Uznaliśmy, że to jest jakaś granica". Cenckiewicz zdradza powody swojej decyzji

"Uznaliśmy, że to jest jakaś granica". Cenckiewicz zdradza powody swojej decyzji

Dodano: 
Prof. Sławomir Cenckiewicz
Prof. Sławomir Cenckiewicz Źródło: X / @NawrockiKn
Sławomir Cenckiewicz zrezygnował z funkcji szefa BBN. O powodach swojej decyzji mówił w Telewizji Republika.

Sławomir Cenckiewicz poinformował w czwartek, że w środę złożył rezygnację ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Ma dołączyć do zespołu kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka.

Cenckiewicz odchodzi z BBN. Tłumaczy swoją decyzję

O powodach swojej decyzji mówił w czwartek w Telewizji Republika.

– Najkrócej rzecz ujmując, mogę powiedzieć, że właśnie dlatego, że triumfuję, to odchodzę, ale to nie byłoby wszystko – powiedział.

Sławomir Cenckiewicz ocenił, że jego triumf w sądzie "okazał się oczywiście dla ekipy Donalda Tuska w jakimś sensie zabójczy".

– Dużo informacji dociera do mnie, jak mocno przeżywa ta ekipa wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wiem, co się dzieje w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego w szczegółach. Słyszałem o tym, co się działo w tych dramatycznych chwilach w środę 15 kwietnia i później. Ale realia polityczne są takie, że ten wyrok jest traktowany, jakby nigdy go nie było i tak naprawdę nic nie zmienił w mojej sytuacji, jeśli chodzi o dostęp do informacji niejawnych – tłumaczył.

Były szef BBN przekazał, że "7 sierpnia zeszłego roku, kiedy pan prezydent powołał mnie na stanowisko sekretarza stanu i szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, uznaliśmy, a wtedy już było wiadomo, że skarga rządowa na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który mi przywrócił dostęp do wszystkich informacji niejawnych, wpłynęła i uznaliśmy, że pewną granicą jest ostateczne rozstrzygnięcie tej kwestii przez Naczelny Sąd Administracyjny".

– Czy będzie tak, czy będzie inaczej, nie wiedzieliśmy do ostatniego dnia. Niemniej jednak uznaliśmy, że to jest jakaś granica i ja również tak postępowałem, tak uznałem. To znaczy mogłem przez osiem miesięcy uznawać w jakimś sensie trochę na wyrost, że nie powinienem oglądać materiałów niejawnych, ale że po tym dniu, po wyroku NSA, musimy zadecydować po prostu co dalej robić – wyjaśnił.

Sławomir Cenckiewicz dodał, że "w sytuacji, w której rząd, pomimo tego, że były pewne perturbacje, o których słyszałem w tych pierwszych godzinach, czy nawet dniach po 15 kwietnia, zastanawiano się nad tym, co się wydarzy".

– Jeden z wiceministrów tego rządu mówił mi nawet na jakimś etapie, że jak będzie wyrok korzystny dla mnie Naczelnego Sądu Administracyjnego, to odpuszczą. Nie do końca wierzyłem, bo wiem jaką pałają nienawiścią ci ludzie do mnie. Niemniej jednak, jak powiedziałem, to była jakaś granica. Ja uznałem, że nie powinienem po prostu pełnić tego stanowiska w sytuacji, w której tak naprawdę ten wyrok niczego nie zmienił. Nie chcę być więźniem miłego gabinetu z widokiem na ogród prezydencki. To mnie nie interesuje. Ja chcę działać – tłumaczył.

Podkreślił, że stąd jego decyzja, która – jak mówił – "w jakimś sensie też uwolni pana prezydenta od niekończących się historii związanych z moją skromną osobą".

– Czy ja gdzieś mogę pójść, czy mogę gdzieś pojechać, czy tak naprawdę mogę go reprezentować na jakimś spotkaniu, czy nie mogę. Proszę zauważyć, szef BBN jest z definicji, z mocy prawa np. członkiem kolegium ds. służb specjalnych. Ja nie mogę uczestniczyć w tych posiedzeniach. Ja jestem człowiekiem czynów, więc uznałem po prostu, że powinienem działać inaczej – dodał.

Czytaj też:
Sławomir Cenckiewicz rezygnuje z funkcji szefa BBN
Czytaj też:
Kulisy odejścia Cenckiewicza. "Pałac naciskał na to rozstanie"

Źródło: DoRzeczy.pl / Telewizja Republika
Czytaj także